środa, 19 sierpnia 2015

Zayn część 9





*Oczami Wal*
Poszłam się przebrać po rozmowie z moim bratem w to:
Gdy się przebrałam wyszłam z domu i zamknęłam drzwi i weszłam do wcześniej zamówionej taxówki.
Stylizacja Wiktoria 01
Jestem zdenerwowana, ponieważ nie wiem co mój mądry braciszek nawywijał. Czujecie ten sarkazm? Jak znowu skrzywdził kogoś to mogę przysiąść, że ciocią nie zostanę przynajmniej z jego strony. Oj już ja mu dam popalić. Nie odzywał się trzy lata. On chyba nie zdaje sobie sprawy jak się o niego wszyscy martwiliśmy. Ma szczęście, że mieszkam nie daleko centrum Londynu. Pod szpitalem byłam po 30 minutach. Zapłaciłam taxówkarzowi i wyszłam z samochodu. Weszłam do środka i podeszłam do rejestracji , żeby zapytać się na jakiej sali leży, bo przecież ten cioł nie powiedział bo po co? Przecież duchem świętym jestem nie? Po udzieleniu informacji gdzie leży mój durny braciszek wsiadłam do windy i pojechałam na odpowiednie piętro. Później udałam się pod odpowiednią salę i weszłam do środka. Leżał na łóżku z głową odwróconą w kierunku okna. Chyba nie zauważył, że przyszłam.

W-Cześć już jestem- powiedziałam jednak nie zareagował

W-Zayn?- powiedziałam trochę głośniej dalej nic

Cholera ten chłopak zaczyna mnie denerwować.

W-Zayn!- krzyknęłam i szarpnęłam jego ramieniem.

Od razu się odwrócił. Haha

Z-O cześć Wal- powiedział

W-O cześć braciszku jak miło cię widzieć po ty trzech latach- powiedziałam zła, bo kto by nie był zły na moim miejscu

Z-Miałem powód się nie odzywać chyba dobrze o tym wiesz- warknął

W-Tak wiem ale ja ci nic nie zrobiłam nie? Mogłeś przynajmniej raz na jakiś do mnie zadzwonić albo napisać nawet głupiego SMS-a, że żyjesz- krzyknęłam a w moich oczach pojawiły się łzy.

Z-Przepraszam, masz racje mogłem dać ci znak życia- powiedział

W-Ok. Mów co tym razem nawywijałeś i jak mam ci pomóc- powiedziałam

Z-Noooo boooo chodzi o taką dziewczynę- nie dokończył, bo mu przerwałam

W-Boże nareszcie mój durny braciszek się zakochał!-krzyknęłam i go przytuliłam

Z- Ej  wypraszam sobie nie jestem wcale durny. Jestem seksowny - powiedział a ja prychnęłam

W-Tak tak oczywiście. A teraz gadaj- powiedziałam a Zayn zaczął opowiadać mi całą historię.

Gdy skończył opowiadać nie mogłam w to uwierzyć. To nie był mój brat on nigdy by czegoś takiego nie zrobił.

Z- Wal powiedz coś- powiedział

W- A...a co ja mam ci powiedzieć?! To, że jesteś zwykłym sukinsynem, żeby takie coś zrobić!- krzyczałam na niego

Z- Ale mi na niej zależy - krzyknął

W- Teraz ci na niej zależy?! Nie myślałeś, że ona tego nie chce i jeszcze ją biłeś, rozum ci wtedy odjęło czy co?! W ogóle cię nie poznaje. Widzę przed sobą chłopaka, który jest zwykłym chujem a nie moim bratem, mój brat by się tak nie zachował, nie zrobiłby czegoś takiego niewinnej dziewczynie-krzyknęłam i aż sobie usiadłam. Zrobiło mi się słabo z tej jego historii.

Z- Wal?- powiedział

W-Co?- warknęłam

Z- Pomożesz mi ja odzyskać?- zapytał a ja myślałam, że się przesłyszałam.

W-Co? Ja mam ci pomóc? Ja na miejscu tej dziewczyny wysłałabym cię do diabła. Masz ją zostawić w spokoju rozumiesz?- krzyknęłam

W-Teraz ci na niej zależy a potem ją zostawisz, nie pozwolę żebyś znowu ją skrzywdził.

Z-Ale mi na prawdę na niej zależy i jej nie zostawię!- krzyknął

W-Tak? to odpowiedz mi na jedno pytanie! Kochasz ją?- krzyknęłam

Zayn nic nie mówił przez kilka sekund ale potem powiedział coś czego bym się w życiu nie spodziewała.

Z- Tak kocham ją i to nawet nie wiesz jak bardzo. Czuje się jak ostatni chuj po tym co jej zrobiłem.- powiedział

Z-Żałuję, że nie zginąłem w ty wypadku, miałbym w tedy pewność, że już jej nie skrzywdzę- szepnął

Wow. Tego to ja się nie spodziewałam. Widzę, że ją kocha dlatego mu pomogę, ale jak znowu ją skrzywdzi to nie ręczę za siebie.

W- Ok. Pomogę Ci- powiedziałam

Z-Naprawdę?! - ucieszył się jak małe dziecko, które dostało zabawkę, o której marzyło.

W-Tak. Co mam robić?- zapytałam

Z-Musisz pójść do lekarza i dowiedzieć się jak się czuje.- powiedział

W-Dobrze.- powiedziałam i wyszłam z sali mojego brata.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej wszystkim!
Miałam dodać ten rozdział wcześniej ale miałam problem z Internetem. Szczerze mówiąc to nie jestem zadowolona z tego rozdziału.

Miłego czytania!

Mrs. Malik
PS. Komentujcie!

Harry część 2

Wstałam o 7,ponieważ śpieszyłam się do pracy w kawiarni.
Jeszcze nie zapomniałam o Harry'm. Z resztą o nim nie da się zapomnieć.
Zrobiłam sobie makijaż i ubrałam się w to. Zeszłam na dół i przywitałam się z rodzicami.
Zjadłam płatki i wyszłam na dwór wsiadając do swojego auta.
Gdy dojechałam pod kawiarnie zaparkowałam swój samochód na parkingu obok i i weszłam do budynku.
Od samego wejścia można było zobaczyć moich kolegów z pracy,którzy gdy tylko mnie zauważyli od razu się do mnie uśmiechnęli.
-Hej (T.I)-odezwał się Piotrek
-Hej
-Szybko przebieraj się,bo jest sporo pracy-odezwał się Marek,jak zwykle przejmował się wszystkim
Nie bardzo lubię z nim pracować,ponieważ wszystko przeżywa. Każdy klient musi być obsłużony w rekordowym czasie.
-Już idę
Weszłam do pokoju gdzie mamy swoje szafki i inne pierdoły. Otworzyłam szafkę,wyciągnęłam z niej strój roboczy,który składał się z białego fartucha. Założyłam go na siebie i wyszłam do chłopaków,
Stałam za ladą i wycierałam szklanki gdy do kawiarni wszedł wysoki brunet z kręconymi włosami.
Pomyślałam sobie:
-Przecież to nie może być prawda Harry tutaj? W Polsce? Może mi się tylko wydaje
Zamknęłam oczy na kilka sekund,a potem zaczęłam powoli je otwierać i nikogo nie dostrzegłam. Na szczęście.
-(T.I)-usłyszałam zachrypnięty głos
(T.I) co ty dziś brałaś? Radzę to odstawić.
-(T.I),odezwiesz się w końcu?-nie to nie prawda jego tu nie ma on jest w Londynie
-Błagam Cię odezwij się do mnie-nie no dobra chyba muszę się z tym wybrać do psychologa
Gdy poczułam ręce na biodrach,wiedziałam,że to musiał być on
-Błagam Cię porozmawiajmy-odwrócił mnie w swoją stronę i położył dłonie na mojej tali
-Nie teraz pracuję
-To w takim razie poczekam-powiedział i usiadł przy jednym z wolnych stolików
Przez cały czas czułam jego wzrok na moim ciele przez co nie mogłam się skupić i jeden z kubków wyśliznął mi się z dłoni i upadł na podłogę powodując straszliwy hałas.
-No czyś ty zwariowała?-odezwał się Marek
-Weź się przymknij-już miałam dość tego typka nie dość,że dyktował nam co mamy robić to jeszcze robił huk o to,że wypadł mi kubek. No nie dorzeczność.
-A ty to posprzątaj
-Sam sobie to sprzątaj palancie-powiedziałam rzuciłam fartuchem o ziemię i skierowałam się po moje rzeczy
Gdy wyszłam z budynku było mi przykro. Szłam w stronę parku gdy nagle poczułam dłonie na tali.
-Co się stało w kawiarni? Nie rozumiem tego języka
-Nic się nie stało tylko prawdopodobnie zostanę wyrzucona z pracy-mówiłam z łzami w oczach
-Chodźmy do parku,usiądziemy na ławce i porozmawiamy-powiedział i objął mnie ramieniem
Gdy dotarliśmy do parku usiedliśmy na jednej z ławek. Nie odezwał się do mnie słowem tylko patrzył przed siebie. Mieliśmy kurde rozmawiać no nie?
-O czym chciałeś porozmawiać?
-O nas-i tyle? O nas? Człowieku ja tu przechodzę załamanie,bo pewnie już nie mam pracy i marznę a ty mówisz "o nas".
-Coś jeszcze?
-Tak,(T.I) posłuchaj ja nie chciałem. Ja nie wiedziałem,że ktoś Cię zgwałcił. Gdyby to miało miejsce teraz nie darowałbym temu,który by się do ciebie zbliżył.
Przepraszam za to,że namawiałem Cię do sexu. Zrozum jestem facetem i mam swoje potrzeby.
Ty jesteś dla mnie wszystkim. Sensem mojego życia. Gwiazdą,która rozświetla mi życie.
Ja cię tak bardzo potrzebuję. Proszę Cię wróć do mnie.-słuchałam go i płakałam nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą powiedział
-Harry...ja...kocham Cię i wrócę do Londynu
-Na prawdę?-podniósł mnie i namiętnie pocałował
-Kocham cię
-Ja ciebie też
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Miłego czytania!
Mrs. Styles

niedziela, 9 sierpnia 2015

Zayn część 8

Piosenka do tego rozdziału to- Wiz Khalifa - See You Again ft. Charlie Puth


*Oczami Zayn'a*
Znowu wszystko spierdoliłem. Powinienem dziękować jej, że w ogóle tutaj przyszła po tym wszystkim. Musiała walczyć sama ze sobą żeby tu przyjść ale ja pierdolony Zayn Malik musiałem coś spieprzyć jak zawsze zresztą. Muszę za nią pójść bo stracę ją już do końca jeżeli już tego nie zrobiłem. Odpiąłem kroplówkę i inne urządzenia, które były przypięte do mojej klatki piersiowej i spróbowałem wstać. Nie zdążyłem dobrze usiąść a przeszył mnie okropny ból, który przeszedł po całym moim ciele. Nie. nie poddam się zniosę ten ból dla niej. Wstałem sycząc z bólu i wyszedłem powoli z sali. Każdy krok sprawiał mi coraz więcej bólu. Widziałem ją jak podnosi się z podłogi i kieruje się do windy. Jeżeli teraz nie przyśpieszę, stracę ją. Przyśpieszyłem najbardziej jak mogłem ale i tak miałem wrażenie, że idę jak ślimak.
Z-Rose!-krzyknąłem.
Mój krzyk nic nie dał, wręcz przeciwnie jeszcze bardziej przyśpieszyła ale po chwili zauważyłem jak każdy jej krok jest coraz wolniejszy aż traci równowagę i upada na ziemię uderzając o nią głową. Zacząłem biec do niej nie zważając na przerażający ból w całym moim ciele. Upadłem na kolana obok niej i położyłem jej głowę na swoich kolanach.
Z-Rose, proszę cię odezwij się- powiedziałem jednak nie zareagowała.
Z-Rose!- krzyknąłem jednak i to na nic.
Panika ogarnęła całe moje ciało i nie myślałem racjonalnie. Zacząłem krzyczeć przywołując tym lekarza i pielęgniarkę. Po chwili zjawił się kolejny lekarz, który odciągnął mnie od Rose. Zacząłem się wyrywać lecz byłem za słaby. Po chwili znajdowałem się w sali, w której dotychczas leżałem i lekarz przypinał mi kroplówkę i inne duperele. Teraz nic mnie nie obchodziło oprócz Rose.
L-Proszę się nigdzie nie ruszać więcej, bo zrobi Pan sobie tym krzywdę i wyląduje pan na wózku inwalidzkim- powiedział i miał zamiar wyjść z sali.
Z-Dobrze, ale mam do pana doktora prośbę- powiedziałem
L-Jaką?-zapytał
Z-Może doktor sprawdzić co z moją dziewczyną tą która straciła przytomność na korytarzu?- zapytałem
L-Sprawdzę ale proszę się stąd nigdzie nie ruszać.- powiedział i wyszedł
Ja pierdolę przecież ja nie wytrzymam tutaj bez niej.  Boże co ja narobiłem. Po paru godzinach lekarz dalej nie przychodził co mnie zajebiście wkurwiało. Jak bym mógł to już dawno siedziałbym przy niej ale nie mogę się kurwa ruszyć z tego pieprzonego łóżka. Muszę znaleźć osobę, która pójdzie i sprawdzi o z nią. Po dłuższym rozmyślaniu wyjąłem telefon z  szafki obok łóżka i poszukałem w kontaktach numeru, do którego nie dzwoniłem już w cholerę długo. Wybrałem kontakt i czekałem aż ktoś odbierze. Po dwóch sygnałach usłyszałam dobrze znajomy mi głos.
W-Halo?-zapytała moja młodsza siostra.
Z- Cześć  Waliyha- powiedziałem nie pewnie
W-Zayn?! Boże człowieku czemu nie dawałeś znaku życia wiesz jak się martwiliśmy- zaczęła gadać jak najęta co musiałem przerwać jak najszybciej bo nie dała by mi żyć. Taki urok młodszej siostry, która ma jedną wielką wadę: jak zacznie nawijać to nie może przestać.
Z-Potrzebuje twojej pomocy- powiedziałem a raczej przerwałem mojej siostrze
W-O co chodzi?- zapytała
Z-Musisz do mnie przyjechać- powiedziałem
W-Jezu czy ja zawsze muszę wszystko z ciebie wyciągać? Gadaj o co się stało?-powiedziała
Z-Wal weź przystopuj bo mnie głowa zaczyna boleć- powiedziałem
W- No mów gdzie mam przyjechać?- zapytała spokojnie. Co za zmienne humorki.
Z-Do szpitala św. Tomasza- powiedziałem
W-ty jesteś w szpitalu co ci się stało?- wydarła się do telefonu przez co ucierpiało moje ucho.
Z-Chcesz żebym ogłuchł ?- zapytałem\
W- No nie- powiedziała
|Z- To się nie drzyj. Dowiesz się wszystkiego na miejscu- powiedziałem
W- Dobra już jadę. Pa-powiedział
Z- Pa- pożegnałem się i rozłączyłem

No to chyba nadszedł czas na spotkanie z  siostrzyczką- pomyślałem


                                                                                                                                                                  

Cześć wszystkim. Przepraszam, że długo nie dodawałam rozdziałów ale są wakacje i postanowiłam zrobić sobie przerwę. Teraz wróciłam z weną więc  będą rozdziały.
W ramach rekompensaty macie tu kolejny rozdział Zayn'a. 

Miłego czytania!!!!!!!!!!!!
Mrs. Malik <3