czwartek, 24 września 2015

Niall część 1

Gdzie idziesz?-zapytałam chyba po raz setny mojego chłopaka
-Do chłopaków-odpowiedział i zaczął zakładać kurtkę
-Nie,Niall obiecałeś mi,że dziś będziesz ze mną w domu
-Ale zadzwonili do mnie i mnie potrzebują
-Potrzebowali cię wczoraj i przedwczoraj i przed przedwczoraj także,gdzie ty do cholery chodzisz!?-zapytałam zdenerwowana
-Nie będę ci się tłumaczył,cześć-tak po prostu wyszedł co mu się stało?
Poszłam do kuchni,zrobiłam sobie obiad i usiadłam sobie na kanapie w salonie.
Zaczęłam wspominać kiedy on zachowywał się w stosunku do mnie lepiej o wiele lepiej.
Pokazywał jak mu na mnie zależy,całował,przytulał,a teraz co?
Nie zależy mu na mnie. Tylko czekać aż odwidzi mu się związek i mnie rzuci.
Poszłam na górę się przebrać,ponieważ postanowiłam pojechać do mojej przyjaciółki Lucy i jej o wszystkim opowiedzieć.
Ubrałam to,wzięłam telefon,zbiegłam na dół,zamknęłam drzwi i wsiadłam do samochodu podjeżdżając pod dom Lucy.
Gdy zaparkowałam i wysiadłam z auta pobiegłam pod drzwi jej domu.
Było strasznie zimno a ja nie pomyślałam o zabraniu ze sobą kurtki-tak to było bardzo mądre.
Zadzwoniłam dzwonkiem i czekałam aż otworzy mi drzwi.
-Hej (T.I)-zamknęła mnie w mocnym uścisku
-Cześć mogę z tobą porozmawiać?
-Oczywiście,chodź wejdźmy jest zimno.
-Dobra to co się dzieje?-zapytała siadając na kanapie i podając mi kubek z gorącą czekoladą
-Więc...odkąd Niall wrócił z trasy traktuje mnie tak ozięble,nie liczy się z moimi słowami,wychodzi gdzie chce,o której chce i z kim chce.
-(T.I) ale on już jest dorosły i może sobie wyjść
-Ja to wiem ale...od paru dni cały czas mówi,że idzie do chłopaków bo go "potrzebują",a z tego co wiem to oni wyjechali do swoich rodzin. Więc gdzie on do cholery jeździ?
-Okej no nie sądziłam,że to aż tak źle wygląda,więc powiem ci coś ale obiecaj,że nie będziesz na mnie zła za to że nie powiedziałam ci tego wcześniej
-Dobra obiecuję-mam przeczucie,że to nie będzie nic dobrego
-Gdy byłam w centrum handlowym zobaczyłam jak twój chłopak obściskuje się z jakąś blondynką
-Co?
-Całowali się,przytulali wyglądali na zakochanych-po usłyszeniu tego nie mogłam wytrzymać i po prostu się rozpłakałam i wybiegłam z domu mojej przyjaciółki
Wsiadłam do auta i skierowałam się do naszego domu.
Trzasnęłam drzwiami od samochodu,otworzyłam drzwi do domu i zamknęłam z hukiem
-Co ci te drzwi zrobiły,że tak nimi trzaskasz?-zapytał z głupim uśmiechem na twarzy
-Może powinieneś zapytać co ty mi zrobiłeś?
-A co ja ci zrobiłem?-zapytał zszokowany
-Zdradziłeś mnie kurwa! Co ty sobie myślisz co!?
-Z kim cię niby zdradziłem?-zaczął spokojnym głosem
-Z jakąś blondynką ty chuju!-krzyczałam w niebo głosy
-Jak śmiesz mnie tak nazywać co? Gdyby nie ja nie miałabyś nikogo i nic-przycisnął mnie do ściany-Swoją drogą możesz się pakować,mam dość tego związku-uderzył mnie w tym momencie moje życie nie było nic warte.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej wszystkim!!!
Miłego czytania !!
P.S. komentujcie

Mrs. Styles

środa, 19 sierpnia 2015

Zayn część 9





*Oczami Wal*
Poszłam się przebrać po rozmowie z moim bratem w to:
Gdy się przebrałam wyszłam z domu i zamknęłam drzwi i weszłam do wcześniej zamówionej taxówki.
Stylizacja Wiktoria 01
Jestem zdenerwowana, ponieważ nie wiem co mój mądry braciszek nawywijał. Czujecie ten sarkazm? Jak znowu skrzywdził kogoś to mogę przysiąść, że ciocią nie zostanę przynajmniej z jego strony. Oj już ja mu dam popalić. Nie odzywał się trzy lata. On chyba nie zdaje sobie sprawy jak się o niego wszyscy martwiliśmy. Ma szczęście, że mieszkam nie daleko centrum Londynu. Pod szpitalem byłam po 30 minutach. Zapłaciłam taxówkarzowi i wyszłam z samochodu. Weszłam do środka i podeszłam do rejestracji , żeby zapytać się na jakiej sali leży, bo przecież ten cioł nie powiedział bo po co? Przecież duchem świętym jestem nie? Po udzieleniu informacji gdzie leży mój durny braciszek wsiadłam do windy i pojechałam na odpowiednie piętro. Później udałam się pod odpowiednią salę i weszłam do środka. Leżał na łóżku z głową odwróconą w kierunku okna. Chyba nie zauważył, że przyszłam.

W-Cześć już jestem- powiedziałam jednak nie zareagował

W-Zayn?- powiedziałam trochę głośniej dalej nic

Cholera ten chłopak zaczyna mnie denerwować.

W-Zayn!- krzyknęłam i szarpnęłam jego ramieniem.

Od razu się odwrócił. Haha

Z-O cześć Wal- powiedział

W-O cześć braciszku jak miło cię widzieć po ty trzech latach- powiedziałam zła, bo kto by nie był zły na moim miejscu

Z-Miałem powód się nie odzywać chyba dobrze o tym wiesz- warknął

W-Tak wiem ale ja ci nic nie zrobiłam nie? Mogłeś przynajmniej raz na jakiś do mnie zadzwonić albo napisać nawet głupiego SMS-a, że żyjesz- krzyknęłam a w moich oczach pojawiły się łzy.

Z-Przepraszam, masz racje mogłem dać ci znak życia- powiedział

W-Ok. Mów co tym razem nawywijałeś i jak mam ci pomóc- powiedziałam

Z-Noooo boooo chodzi o taką dziewczynę- nie dokończył, bo mu przerwałam

W-Boże nareszcie mój durny braciszek się zakochał!-krzyknęłam i go przytuliłam

Z- Ej  wypraszam sobie nie jestem wcale durny. Jestem seksowny - powiedział a ja prychnęłam

W-Tak tak oczywiście. A teraz gadaj- powiedziałam a Zayn zaczął opowiadać mi całą historię.

Gdy skończył opowiadać nie mogłam w to uwierzyć. To nie był mój brat on nigdy by czegoś takiego nie zrobił.

Z- Wal powiedz coś- powiedział

W- A...a co ja mam ci powiedzieć?! To, że jesteś zwykłym sukinsynem, żeby takie coś zrobić!- krzyczałam na niego

Z- Ale mi na niej zależy - krzyknął

W- Teraz ci na niej zależy?! Nie myślałeś, że ona tego nie chce i jeszcze ją biłeś, rozum ci wtedy odjęło czy co?! W ogóle cię nie poznaje. Widzę przed sobą chłopaka, który jest zwykłym chujem a nie moim bratem, mój brat by się tak nie zachował, nie zrobiłby czegoś takiego niewinnej dziewczynie-krzyknęłam i aż sobie usiadłam. Zrobiło mi się słabo z tej jego historii.

Z- Wal?- powiedział

W-Co?- warknęłam

Z- Pomożesz mi ja odzyskać?- zapytał a ja myślałam, że się przesłyszałam.

W-Co? Ja mam ci pomóc? Ja na miejscu tej dziewczyny wysłałabym cię do diabła. Masz ją zostawić w spokoju rozumiesz?- krzyknęłam

W-Teraz ci na niej zależy a potem ją zostawisz, nie pozwolę żebyś znowu ją skrzywdził.

Z-Ale mi na prawdę na niej zależy i jej nie zostawię!- krzyknął

W-Tak? to odpowiedz mi na jedno pytanie! Kochasz ją?- krzyknęłam

Zayn nic nie mówił przez kilka sekund ale potem powiedział coś czego bym się w życiu nie spodziewała.

Z- Tak kocham ją i to nawet nie wiesz jak bardzo. Czuje się jak ostatni chuj po tym co jej zrobiłem.- powiedział

Z-Żałuję, że nie zginąłem w ty wypadku, miałbym w tedy pewność, że już jej nie skrzywdzę- szepnął

Wow. Tego to ja się nie spodziewałam. Widzę, że ją kocha dlatego mu pomogę, ale jak znowu ją skrzywdzi to nie ręczę za siebie.

W- Ok. Pomogę Ci- powiedziałam

Z-Naprawdę?! - ucieszył się jak małe dziecko, które dostało zabawkę, o której marzyło.

W-Tak. Co mam robić?- zapytałam

Z-Musisz pójść do lekarza i dowiedzieć się jak się czuje.- powiedział

W-Dobrze.- powiedziałam i wyszłam z sali mojego brata.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej wszystkim!
Miałam dodać ten rozdział wcześniej ale miałam problem z Internetem. Szczerze mówiąc to nie jestem zadowolona z tego rozdziału.

Miłego czytania!

Mrs. Malik
PS. Komentujcie!

Harry część 2

Wstałam o 7,ponieważ śpieszyłam się do pracy w kawiarni.
Jeszcze nie zapomniałam o Harry'm. Z resztą o nim nie da się zapomnieć.
Zrobiłam sobie makijaż i ubrałam się w to. Zeszłam na dół i przywitałam się z rodzicami.
Zjadłam płatki i wyszłam na dwór wsiadając do swojego auta.
Gdy dojechałam pod kawiarnie zaparkowałam swój samochód na parkingu obok i i weszłam do budynku.
Od samego wejścia można było zobaczyć moich kolegów z pracy,którzy gdy tylko mnie zauważyli od razu się do mnie uśmiechnęli.
-Hej (T.I)-odezwał się Piotrek
-Hej
-Szybko przebieraj się,bo jest sporo pracy-odezwał się Marek,jak zwykle przejmował się wszystkim
Nie bardzo lubię z nim pracować,ponieważ wszystko przeżywa. Każdy klient musi być obsłużony w rekordowym czasie.
-Już idę
Weszłam do pokoju gdzie mamy swoje szafki i inne pierdoły. Otworzyłam szafkę,wyciągnęłam z niej strój roboczy,który składał się z białego fartucha. Założyłam go na siebie i wyszłam do chłopaków,
Stałam za ladą i wycierałam szklanki gdy do kawiarni wszedł wysoki brunet z kręconymi włosami.
Pomyślałam sobie:
-Przecież to nie może być prawda Harry tutaj? W Polsce? Może mi się tylko wydaje
Zamknęłam oczy na kilka sekund,a potem zaczęłam powoli je otwierać i nikogo nie dostrzegłam. Na szczęście.
-(T.I)-usłyszałam zachrypnięty głos
(T.I) co ty dziś brałaś? Radzę to odstawić.
-(T.I),odezwiesz się w końcu?-nie to nie prawda jego tu nie ma on jest w Londynie
-Błagam Cię odezwij się do mnie-nie no dobra chyba muszę się z tym wybrać do psychologa
Gdy poczułam ręce na biodrach,wiedziałam,że to musiał być on
-Błagam Cię porozmawiajmy-odwrócił mnie w swoją stronę i położył dłonie na mojej tali
-Nie teraz pracuję
-To w takim razie poczekam-powiedział i usiadł przy jednym z wolnych stolików
Przez cały czas czułam jego wzrok na moim ciele przez co nie mogłam się skupić i jeden z kubków wyśliznął mi się z dłoni i upadł na podłogę powodując straszliwy hałas.
-No czyś ty zwariowała?-odezwał się Marek
-Weź się przymknij-już miałam dość tego typka nie dość,że dyktował nam co mamy robić to jeszcze robił huk o to,że wypadł mi kubek. No nie dorzeczność.
-A ty to posprzątaj
-Sam sobie to sprzątaj palancie-powiedziałam rzuciłam fartuchem o ziemię i skierowałam się po moje rzeczy
Gdy wyszłam z budynku było mi przykro. Szłam w stronę parku gdy nagle poczułam dłonie na tali.
-Co się stało w kawiarni? Nie rozumiem tego języka
-Nic się nie stało tylko prawdopodobnie zostanę wyrzucona z pracy-mówiłam z łzami w oczach
-Chodźmy do parku,usiądziemy na ławce i porozmawiamy-powiedział i objął mnie ramieniem
Gdy dotarliśmy do parku usiedliśmy na jednej z ławek. Nie odezwał się do mnie słowem tylko patrzył przed siebie. Mieliśmy kurde rozmawiać no nie?
-O czym chciałeś porozmawiać?
-O nas-i tyle? O nas? Człowieku ja tu przechodzę załamanie,bo pewnie już nie mam pracy i marznę a ty mówisz "o nas".
-Coś jeszcze?
-Tak,(T.I) posłuchaj ja nie chciałem. Ja nie wiedziałem,że ktoś Cię zgwałcił. Gdyby to miało miejsce teraz nie darowałbym temu,który by się do ciebie zbliżył.
Przepraszam za to,że namawiałem Cię do sexu. Zrozum jestem facetem i mam swoje potrzeby.
Ty jesteś dla mnie wszystkim. Sensem mojego życia. Gwiazdą,która rozświetla mi życie.
Ja cię tak bardzo potrzebuję. Proszę Cię wróć do mnie.-słuchałam go i płakałam nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą powiedział
-Harry...ja...kocham Cię i wrócę do Londynu
-Na prawdę?-podniósł mnie i namiętnie pocałował
-Kocham cię
-Ja ciebie też
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Miłego czytania!
Mrs. Styles

niedziela, 9 sierpnia 2015

Zayn część 8

Piosenka do tego rozdziału to- Wiz Khalifa - See You Again ft. Charlie Puth


*Oczami Zayn'a*
Znowu wszystko spierdoliłem. Powinienem dziękować jej, że w ogóle tutaj przyszła po tym wszystkim. Musiała walczyć sama ze sobą żeby tu przyjść ale ja pierdolony Zayn Malik musiałem coś spieprzyć jak zawsze zresztą. Muszę za nią pójść bo stracę ją już do końca jeżeli już tego nie zrobiłem. Odpiąłem kroplówkę i inne urządzenia, które były przypięte do mojej klatki piersiowej i spróbowałem wstać. Nie zdążyłem dobrze usiąść a przeszył mnie okropny ból, który przeszedł po całym moim ciele. Nie. nie poddam się zniosę ten ból dla niej. Wstałem sycząc z bólu i wyszedłem powoli z sali. Każdy krok sprawiał mi coraz więcej bólu. Widziałem ją jak podnosi się z podłogi i kieruje się do windy. Jeżeli teraz nie przyśpieszę, stracę ją. Przyśpieszyłem najbardziej jak mogłem ale i tak miałem wrażenie, że idę jak ślimak.
Z-Rose!-krzyknąłem.
Mój krzyk nic nie dał, wręcz przeciwnie jeszcze bardziej przyśpieszyła ale po chwili zauważyłem jak każdy jej krok jest coraz wolniejszy aż traci równowagę i upada na ziemię uderzając o nią głową. Zacząłem biec do niej nie zważając na przerażający ból w całym moim ciele. Upadłem na kolana obok niej i położyłem jej głowę na swoich kolanach.
Z-Rose, proszę cię odezwij się- powiedziałem jednak nie zareagowała.
Z-Rose!- krzyknąłem jednak i to na nic.
Panika ogarnęła całe moje ciało i nie myślałem racjonalnie. Zacząłem krzyczeć przywołując tym lekarza i pielęgniarkę. Po chwili zjawił się kolejny lekarz, który odciągnął mnie od Rose. Zacząłem się wyrywać lecz byłem za słaby. Po chwili znajdowałem się w sali, w której dotychczas leżałem i lekarz przypinał mi kroplówkę i inne duperele. Teraz nic mnie nie obchodziło oprócz Rose.
L-Proszę się nigdzie nie ruszać więcej, bo zrobi Pan sobie tym krzywdę i wyląduje pan na wózku inwalidzkim- powiedział i miał zamiar wyjść z sali.
Z-Dobrze, ale mam do pana doktora prośbę- powiedziałem
L-Jaką?-zapytał
Z-Może doktor sprawdzić co z moją dziewczyną tą która straciła przytomność na korytarzu?- zapytałem
L-Sprawdzę ale proszę się stąd nigdzie nie ruszać.- powiedział i wyszedł
Ja pierdolę przecież ja nie wytrzymam tutaj bez niej.  Boże co ja narobiłem. Po paru godzinach lekarz dalej nie przychodził co mnie zajebiście wkurwiało. Jak bym mógł to już dawno siedziałbym przy niej ale nie mogę się kurwa ruszyć z tego pieprzonego łóżka. Muszę znaleźć osobę, która pójdzie i sprawdzi o z nią. Po dłuższym rozmyślaniu wyjąłem telefon z  szafki obok łóżka i poszukałem w kontaktach numeru, do którego nie dzwoniłem już w cholerę długo. Wybrałem kontakt i czekałem aż ktoś odbierze. Po dwóch sygnałach usłyszałam dobrze znajomy mi głos.
W-Halo?-zapytała moja młodsza siostra.
Z- Cześć  Waliyha- powiedziałem nie pewnie
W-Zayn?! Boże człowieku czemu nie dawałeś znaku życia wiesz jak się martwiliśmy- zaczęła gadać jak najęta co musiałem przerwać jak najszybciej bo nie dała by mi żyć. Taki urok młodszej siostry, która ma jedną wielką wadę: jak zacznie nawijać to nie może przestać.
Z-Potrzebuje twojej pomocy- powiedziałem a raczej przerwałem mojej siostrze
W-O co chodzi?- zapytała
Z-Musisz do mnie przyjechać- powiedziałem
W-Jezu czy ja zawsze muszę wszystko z ciebie wyciągać? Gadaj o co się stało?-powiedziała
Z-Wal weź przystopuj bo mnie głowa zaczyna boleć- powiedziałem
W- No mów gdzie mam przyjechać?- zapytała spokojnie. Co za zmienne humorki.
Z-Do szpitala św. Tomasza- powiedziałem
W-ty jesteś w szpitalu co ci się stało?- wydarła się do telefonu przez co ucierpiało moje ucho.
Z-Chcesz żebym ogłuchł ?- zapytałem\
W- No nie- powiedziała
|Z- To się nie drzyj. Dowiesz się wszystkiego na miejscu- powiedziałem
W- Dobra już jadę. Pa-powiedział
Z- Pa- pożegnałem się i rozłączyłem

No to chyba nadszedł czas na spotkanie z  siostrzyczką- pomyślałem


                                                                                                                                                                  

Cześć wszystkim. Przepraszam, że długo nie dodawałam rozdziałów ale są wakacje i postanowiłam zrobić sobie przerwę. Teraz wróciłam z weną więc  będą rozdziały.
W ramach rekompensaty macie tu kolejny rozdział Zayn'a. 

Miłego czytania!!!!!!!!!!!!
Mrs. Malik <3 

poniedziałek, 13 lipca 2015

Zayn część 7


 

Piosenka do tego imagina to- Ellie Goulding - Love Me Like You Do




Matko on na prawdę otworzył oczy, na chwilę ale otworzył. To znaczy, że jest na najlepszej drodze żeby się już całkiem obudził. Siedziałam przy nim cały czas czekając aż się obudzi. Musiałam wyjść z sali na około 15 minut, bo lekarz przyszedł zbadać Zayn' a. Później jak lekarz wyszedł z sali powiedziałam mu o ty, że otworzyła na chwilę oczy a później znowu zasnął. Mężczyzna powiedział, że to bardzo dobrze, że się powoli wybudza i, że to świadczy, że jego stan zdrowia po woli się poprawia. Weszłam z powrotem do sali i usiadłam na krześle obok łóżka i złapałam rękę chłopaka delikatnie pocierając ją swoimi palcami. Siedziałam tak dość długo i coraz bardziej byłam zmęczona. Położyłam głowę na skraju łóżka i zamknęłam oczy i po chwili zasnęłam. Obudziłam się o 8:00 rano. Przetarłam twarz dłońmi wstałam z krzesła. Pochyliłam się nad twarzą chłopaka i musnęłam jego policzek po czym wyszłam z sali. Zamówiłam taxi i wyszłam ze szpitala. Pojechałam do domu, wzięłam prysznic. Ponieważ dzisiaj naprawdę było ciepło co na Londyn zdarza się bardzo rzadko no ale w końcu zaczęło się lato więc postanowiłam ubrać się w to:
Stylizacja na bloga 53
 Napiłam się jeszcze wody i wyszłam z domu wcześniej go zamykając i wsiadłam do taxówki, która zawiozła mnie pod szpital. Zapłaciłam podaną cenę i wysiadłam z samochodu. Weszłam do szpitala i poszłam pod odpowiednią salę, z której wychodził właśnie lekarz.
R-Dzień Dobry. I jak on się czuję?-zapytałam
L-Dzień Dobry, powinien się dzisiaj już całkiem obudzić, może pani wejść do niego tylko proszę mnie zawołać jakby się obudził dobrze?-powiedział lekarz
R-Dobrze-odpowiedziałam i weszłam do sali
Pochyliłam się nad mulatem i pocałowałam go w policzek. Usiadłam na krześle i powiesiłam torebkę na oparciu. Trzymałam rękę Zayn' a i przyglądałam mu się. Jego włosy były w nieładzie, jego łuk brwiowy był zaklejony plastrem pod, którym kryły się szwy. Na twarzy miał jeszcze siniaki. Jego długie rzęsy dawały cień na policzkach, a  usta miał popękane. Położyłam głowę na końcu łóżka i zasnęłam. Obudziłam  się po jakiś 30 minutach. Przetarłam twarz rękami i poprawiłam się na krześle. Poprawiłam kołdrę Zayn' owi, ponieważ się zsunęła. Zauważyła, że ma głowę przekręconą w moja stronę a wcześniej miał na wprost. Wyciągnęłam telefon z torebki i sprawdziłam godzinę. Była 10:30. Włożyłam komórkę z powrotem do torebki i powiesiłam ja na oparciu krzesła. Trzymałam jego rękę i poczułam jak nią porusza. Spojrzałam na jego twarz próbował otworzyć oczy ale sprawiało mu to trudność.
R-Spokojnie, dasz radę, jestem tu z tobą- wyszeptałam do niego i mocniej ścisnęłam jego rękę. Po paru minutach mogłam zobaczyć jego oczy. Chciał się podnieść ale go powstrzymałam.
R-Spokojnie , nie ruszaj się zaraz przyjdę- powiedziałam i chciałam już wstawać ale powstrzymał mnie jego ręka na moim nadgarstku. Odwróciłam się do niego i spojrzałam na jego oczy były w nich łzy. Chciał coś powiedzieć ale nie dał rady. Spróbował się podnieść ale nie dał rady i wykrzywił się z bólu. Chciałam iść po tego lekarza ale znowu mnie zatrzymała jego ręka na moim nadgarstku. Odwróciłam się i zobaczyłam jak po jego twarzy spływają łzy.
Z- N...nie od...cho...dź- wyszeptał z trudem
R-Zayn ja nigdzie nie odchodzę, pójdę tylko po lekarza. Leż spokojnie zaraz wrócę dobrze?-powiedziałam
Pokiwał głową i trochę się uspokoił. Ja natomiast poszłam po lekarza i wróciłam po jakiś 5 minutach. Weszłam do sali z lekarzem i posłałam Zayn' owi mały uśmiech.
L-Przepraszam ale musi pani wyjść, muszę zbadać pacjenta- powiedział
R- Dobrze już wychodzę- powiedziałam i wzięłam torebkę i chciałam już wyjść ale powstrzymał mnie jego głos.
Z-P...pro...szę nie wy...chodź- powiedział lecz dalej trudno mu się mówiło.
L-Jeżeli pani chce może pani zostać- powiedział lekarz
Wahałam się czy zostać czy nie i chyba Zayn to zauważył.
Z-P...pro...szę- powiedział
Nie pewnie powiesiłam torebkę na oparciu krzesła i stanęłam z boku opierając się o parapet.
L-Jak się pan czuje?- zapytał lekarz
Z-W...wszy...stko m...mnie b...boli- powiedział
L-Zaraz przyślę pielęgniarkę z lekami przeciw bólowymi  a na razie proszę podwinąć koszulkę- powiedział lekarz i zaczął zakładać rękawiczki.
Zayn nie za bardzo dawał sobie z tym radę więc podeszłam do niego i pomogłam mu podwinąć koszulkę. Lekarz zaczął dotykać jego brzucha uważając na opatrunek pod, którym zszyta była skóra po operacji. Po chwili lekarz skończyła badanie i wyszedł z sali wcześniej mówiąc mulatowi, że za jakieś 3 godziny będzie miał badania i żeby nie wykonywał jakiś gwałtownych ruchów. Bałam się spojrzeć w jego oczy. Nie czuję się jeszcze zbyt dobrze w jego towarzystwie ale nie mogę też go zostawić samego. Nie ma tutaj nikogo, a przynajmniej tak mi powiedział. Usiadłam na krześle i myślałam o tym jak moje życie się zmieniło odkąd poznałam Malika. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie jego słaby głos.
Z- R...Ro...se p...prze...pra...szam Cię- powiedział
R-Poczekaj dam ci się napić, będzie ci się lepiej mówiło, poczekaj zaraz przyjdę- powiedziałam i wyszłam z sali. Poszłam do bufetu i kupiłam wodę mineralną. Jak wracałam już do sali zrobiło mi się słabo i musiałam oprzeć się o ścianę. Po paru minutach przestało mi się kręcić w głowie i poszłam do sali, w której leżał Zayn. Podeszłam do łóżka i odkręciłam wodę.
R-Jeżeli dasz radę to podnieś się troszkę do góry tylko powoli- powiedziałam ale jednak Zayn nie dał rady, ponieważ przeszywał go okropny ból.
R-Zrobimy inaczej- powiedziałam
Podeszłam nie pewnie jeszcze bliżej łóżka i usiadłam z kraju. Wsunęłam prawą rękę pod jego głowę i delikatnie uniosłam do góry, drugą rękę, w której miałam wodę przystawiłam do jego ust i przechyliłam tak aby się napił. Powtórzyłam tę czynność parę razy i potem zakręciłam butelkę i położyłam na stoliku obok łóżka.
Z-Dzięki- powiedział i chciał mnie przyciągnąć do siebie bliżej ale w tedy przypomniała mi się ta noc podczas, której to zrobił. Szybko mu się wyrwałam, wzięłam torebkę i ze łzami w oczach wybiegłam z sali. 


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Przepraszam Was, że długo nic nie dodawałam od jutra wszystko się zmieni. Posty będą pojawiać się częściej.

Przeczytałeś/ aś- skomentuj

P.S Miłego Czytania buziaki :*

Mrs. Malik
 

Harry część 1

Muzyka do tego imagina to- Daniel Powter-Bad Day



-Noo,ale kochanie-ględził mi nad uchem mój chłopak
-Nie,powiedziałam już!
-Ty zawsze tak mówisz!
-Nie jestem gotowa-wiem,że to ta sama śpiewka,ale nie chcę powtarzać tego co stało się trzy lata temu.
* 3 lata wcześniej*
-Gdzie jesteś skarbie?-zapytał mój chłopak wchodząc pijany do domu. Nie odzywałam się,bo trochę się go bałam.
-O tu jesteś-powiedział wchodząc do sypialni
-Dlaczego się nie odzywałaś?-zapytał i ściągnął ze mnie koc
-Zadałem pytanie!-warknął i przygwoździł mnie do ściany
-Nie chcesz mówić?-dalej się nie odezwałam
-To się zabawimy szmato-powiedział i mnie zgwałcił,a potem ze mną zerwał.
*Teraźniejszość*
Na samo wspomnienie łzy same cisnął mi się do oczu. Większość osób powiedziałaby,że to było bardzo dawno i nie powinnam sobie zaprzątać tym głowy,ale do dziś czuję nie smak gdy dotyka mnie mężczyzna. Przy Harry'm nic takiego nie powinnam czuć,ale jestem z nim dopiero rok i jeszcze w tych sprawach nie bardzo mu ufam.
-To ja spadam-powiedział
-Gdzie? Jest dziesiąta w nocy i do tego zima
-Nie ważne-pocałował mnie w policzek i wyszedł
Byłam zła na niego. Dlaczego on zawsze musi wychodzić i zostawiać mnie samą? Skoro on może to ja też nie będę siedzieć w domu,ale dziś nie chcę nigdzie wychodzić może jutro.
Poszłam do sypialni wyciągnęłam z szafy to i poszłam się kąpać.
*w tym samym czasie Harry*
Odpaliłem auto i wyjechałem z naszej posesji i ruszyłem w stronę domu Louis'a.
Gdy dojechałem pobiegłem w stronę drzwi i zadzwoniłem dzwonkiem. Było strasznie zimno,a ja mądry hrabia nie wziąłem kurtki.
-O hej stary co tam?-nawet nie zdążyłem odpowiedzieć,bo wepchnął mnie do swojego domu.
-No nie za dobrze-odpowiedziałem zgodnie z prawdą
-No właśnie widzę,bo co byś robił u mnie o 22:30
-No właśnie
-Dobra wchodź do salonu napijemy się czegoś i mi opowiesz o co chodzi
*oczami (T.I)*
Po wyjściu spod prysznica skierowałam się do sypialni po drodze przewracając się o kwiatek,który był wyższy ode mnie.
-Cholera jasna! Mówiłam mu,żeby zrobił coś z tym kwiatkiem! Pierdolnięty badyl!-podniosłam się i postawiłam go z powrotem. Gdy weszłam do sypialni położyłam się na łóżku i wzięłam do ręki swój telefon i sprawdziłam tt. Przyszło mi powiadomienie,że Lou dodał zdjęcie. Nie czekając długo weszłam na jego profil i zobaczyłam zdjęcie Lou i Harry'ego,który trzyma butelkę wina. Czyli poszedł do kumpla się wyżalić i się napić tak? To ja też wychodzę tylko nie do przyjaciółki tylko na imprezę. Chrzanić go.
Wygramoliłam się z łóżka i podeszłam do szafy wyciągnęłam to,zrobiłam makijaż i wyszłam z domu.
Pod klubem było mnóstwo ludzi i masa paparazzi,którzy zaczęli robić mi zdjęcia jak opętani. I huj niech Harry wie,że ja nie mam zamiaru być grzeczną dziewczynką i siedzieć w domu jak on wychodzi.
Gdy weszłam do budynku od razu poczułam alkohol od każdej osoby obok,której przechodziłam.
Podeszłam do baru i zawołałam barmana,który później zrobił mi drinka. Swoją drogą jest całkiem niezły. Tak na prawdę to mogę do niego zagadać jak się bawić to na całego.
-Ale chwila stop !!! Przecież masz chłopaka-mówiła moja podświadomość
Tak to prawda mam chłopaka,który jest praktycznie zawsze napalony,nie zapyta czy mam ochotę i wychodzi po każdej kłótni tak to mój chłopak.
-Ej mała-powiedział jakiś facet gdy chciałam usiąść przy stoliku
-Co?-zapytałam z obojętnością
-Idziemy zatańczyć?
-Nie,dzięki-odpowiedziałam i zaczęłam pić swojego drinka
Chłopak odszedł i wyszedł z klubu. Gdy skończyłam pić drinka,poszłam po jeszcze jednego i jeszcze jednego. W sumie było ich pięć,albo osiem....ale po głębszym zastanowieniu to było ich dziesięć ale to nie ważne. Miałam tyle alkoholu we krwi,że byłam już mega odważna i wyszłam na środek parkietu i zaczęłam tańczyć. Wokół mnie zaczęło przewijać się mnóstwo facetów,którzy trzymali dłonie na moich biodrach i łapali mnie za tyłek,ale kto by się tym przejmował? Robiłam z siebie idiotkę,bo ledwo co trzymałam się na nogach,a i tak tańczyłam.
Gdy zrobiło mi się słabo wzięłam swoją torebkę i wyszłam na dwór. Stanęłam przy barierce i patrzyłam na tych wszystkich paparazzi,którzy mnie fotografowali żal mi tych ludzi,że muszą za wszystkimi latać i robić zdjęcia.
-(T.I) ! Gdzie zgubiłaś Harry'ego?-usłyszałam głos gościa z aparatem
Zignorowałam to i chwiejnym krokiem ruszyłam ku domowi.
Gdy weszłam do domu byłam w świetnym humorze. Sprawdziłam,która godzina.
-3 w nocy,nie aż tak późno.
Poszłam do sypialni i położyłam się na łóżku. Nie chciało mi się spać i poszłam na dół po wino. Nalałam do kieliszka i wypiłam na raz i tak opróżniłam pół butelki. Z uśmiechem na ustach wyszłam po schodach i kierowałam się w stronę sypialni,gdy nagle dostrzegłam kwiatka,o którego wcześniej mało co się nie zabiłam i wpadłam na genialny pomysł.
Wzięłam go na ręce zniosłam ze schodów i postawiłam przy drzwiach wejściowych. Ciekawe co zrobi gdy się potknie.
Już nie wytrzymałam i położyłam się na kanapie w salonie i zasnęłam.
Rano obudziło mnie krzyknięcie.
-Co kurwa to tu robi!?-to Harry,ale co mu się stało i po co się tak strasznie drze
Zeszłam z kanapy i z okropnym bólem głowy powędrowałam w stronę drzwi.
-Dlaczego się tak drzesz?-popatrzył na mnie zszokowany pewnie przez mój wygląd
-Kto postawił ten badyl tutaj?
-Ja,bo miałeś się go pozbyć już dawno temu
-Dobra-powiedział i odsunął go na bok
-Mam pytanie
-Słucham-powiedziałam i oparłam się o stolik w korytarzu
-Dlaczego wczoraj wyszłaś?
-Gdzie wyszłam?
-Do klubu i to na dodatek sama-nie no serio będziesz mi mówił gdzie i kiedy mogę wyjść?
-Ty byłeś u Louis'a
-Tak,ale to mój kumpel
-A mi coś od życia się należy
-Należy? Nie chcesz żebym cię nawet dotknął,a na imprezy chodzisz ! Jak by cię ktoś tam zgwałcił ?! Byłabyś szczęśliwa do cholery !-krzyknął,a ja nie wytrzymałam i się rozpłakałam
-Nie,nie byłabym szczęśliwa,bo już byłam zgwałcona !-patrzył na mnie ze zdziwieniem i łzami w oczach
-Ja...przepraszam. Nie wiedziałem-mówił płacząc
-Ty nic już o mnie nie wiesz. Cały czas chciałeś się do mnie zbliżyć i chyba tylko o to ci chodziło.
-Nie,kochanie ja cię kocham. Nie chodziło mi tylko o to.-powiedział i położył mi dłoń na policzku,ale ją zepchnęłam i pobiegłam do sypialni
Zamknęłam drzwi na klucz i zaczęłam pakować swoją walizkę. Harry cały czas walił w drzwi mówiąc,że jeśli ich zaraz nie otworzę to je wyważy,ale ja miałam to daleko gdzieś.
Między czasie przebrałam się w to na dworze padał śnieg,więc wyciągnęłam rękawiczki.
Otworzyłam drzwi i wzięłam do ręki walizkę. Cicho schodziłam po schodach,aby mnie nie zauważył,ale pech chciał,że z torebki wypadł mi telefon i roztrzaskał się na ziemi powodując jeden wielki huk.
-Boże nic ci nie jest?-zapytał Harry wybiegając z kuchni
-Nie,nic
-A po co ci ta walizka?-nie wiem,a po co są walizki
-Wyprowadzam się
-Jak to się wyprowadzasz?
-Harry,przecież oboje wiemy,że z tego związku nici
-Ale,ale możemy to naprawić
-Nie,nie da rady tego naprawić
-Wszystko da radę naprawić
-Nie których rzeczy nie. Może zróbmy sobie przerwę tak może miesiąc
-Ja bez ciebie tyle nie wytrzymam-nie wytrzymasz? Ja chyba też nie,ale chcę sprawdzić czy jestem na tyle silna,żeby bez ciebie wytrzymać
-Spróbujmy,a teraz muszę się pożegnać-i wyszłam,ale,że moja komórka w kawałkach leżała jeszcze na schodach w domu nie wróciłam po nią,bo to i tak nie miałoby sensu.
Nie mam gdzie się zatrzymać,moi rodzice mieszkają w Polsce i przyjaciółki też jednym słowem dupa na całego.
U chłopaków też nie,bo to przecież kumple mojego chłopaka. No właśnie mojego chłopaka? Czy byłego chłopaka? Mało ważne w tej chwili,a może El mi pomoże. Boże jak dobrze,że mieszka 10 minut drogi z tond,a Lou nie mieszka z nią. Sięgnęłam do torebki,aby wyciągnąć swój telefon,ale przypomniałam sobie,że został w domu więc popędziłam w stronę budki telefonicznej. Wrzuciłam walutę i wybrałam numer do koleżanki.
-Halo El?
-Tak (T.I)? Dlaczego nie dzwonisz ze swojego telefonu?
-Zepsuł się,ale mniejsza z tym. Słuchaj mam prośbę mogę dziś u ciebie nocować?
-No jasne ty się jeszcze pytasz? Oczywiście
-Dobra zaraz będę dzięki pa
Po 10 minutach byłam w mieszkaniu El i opowiadałam jej całą historię.
-Może dobrze zrobiliście dając sobie czas
-Też tak myślę,ale najgorsze jest to,że nie wiem czy chcę do niego wrócić
-No tak to jest problem,a co z twoim telefonem?
-Wypadł i roztrzaskał się na schodach i muszę kupić nowy,ale to dopiero jutro.
-To pójdę z tobą i przy okazji pójdziemy na zakupy. Na pewno poprawią ci humor.
-Miejmy taką nadzieję i dziękuję,że pozwoliłaś mi u siebie nocować jutro zacznę szukać jakiegoś mieszkania
-Nie no co ty nie musisz nic szukać,możemy mieszkać razem
-Ale Lou tutaj będzie
-Nie,nie będzie chłopaki przecież już nie długo zaczynają trasę,więc nagrania itp.
Do wieczora rozmawiałyśmy z El. Gdy wybiła 21 poszłyśmy spać.
Obudziłam się 9,zjadłyśmy śniadanie i pojechałyśmy na zakupy. Kupiłam nowy telefon i zmieniłam numer. Potem pojechałyśmy do galerii,w której było mnóstwo osób i straszne kolejki w każdych sklepach,ale udało nam się upolować fajne rzeczy. Zmęczone wróciłyśmy do mieszkania. Ja zaczęłam wpisywać numery moich znajomych do nowego telefonu. Swój nowy numer podałam El i powiedziałam aby nikomu go nie dawała,a tym bardziej Styles'owi.
Potem zrobiłyśmy obiad i oglądałyśmy telewizję,gdy rozległ się dzwonek do drzwi Calder poszła otworzyć,a ja poprawiłam się na kanapie. Usłyszałam uradowany głos El
-Hej kochanie
-O kurwa Louis-pomyślałam i pobiegłam do pokoju ,w którym aktualnie spałam,zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżku.
*Oczami El*
-Jak możesz jej bronić?!-krzyknął mój chłopak
-Zrozum to moja przyjaciółka,a to Hazza ją zostawiał po kłótni i jechał do ciebie się wyżalić
-Ale to ona nie chciała uprawiać sexu
-Aaa czyli ty uważasz,że kobiety są tylko po to?!
-Tego nie powiedziałem!
-Ale zasugerowałeś!
-Taa na pewno. Dlaczego wy dziewczyny wszystko wyolbrzymiacie?
-Weź spadaj! Jak ci nie pasuję to się stąd wynoś
-Z przyjemnością cześć-wziął kurtkę i trzasnął drzwiami
Mam go dość zachowuje się jakby był opętany. Wiem,że broni przyjaciela,ale to ma też swoje granice niech się trochę opanuje. Chyba przyda mi się sen.Oczami (T.I)*

Oczami (T.I)*

Obudziłam się o 18 i nie miałam co robić,bo El chyba zasnęła. Chociaż nie jestem pewna ale w całym mieszkaniu jest strasznie cicho. Pomyślałam,że może zadzwonię do mojej przyjaciółki z Polski Kamili. Wybrałam numer i przystawiłam telefon do ucha.
-Halo?-usłyszałam po drugiej stronie
-Hej
-Kto mówi?
-(T.I)
-O ja cię hej,cieszę się,że zadzwoniłaś. Co tam słychać?
-W sumie to jak na razie kiepsko
-To coś z Harry'm?
-Zerwaliśmy....chyba to znaczy zrobiliśmy sobie przerwę czyli zerwaliśmy?
-Współczuję zobaczysz wszystko na pewno się ułoży
-O byś miała rację
-I mam. To kiedy przyjedziesz?
-Nie wiem,na prawdę nie mam pojęcia
-Szkoda mogłybyśmy pogadać w cztery oczy i strasznie tęsknie-może na prawdę powinnam wrócić? Rodzina i przyjaciele za mną tęsknią.
-Ja też strasznie tęsknie i wiesz co przylecę do Polski
-Na prawdę? Ale się cieszę
-Dobra ja muszę kończyć będę jutro,a teraz muszę się spakować pa
-Ok papa
Ta rozmowa trochę mi uświadomiła,że rodzinę i przyjaciół mam tam gdzie się wychowałam,a nie tu gdzie przyjechałam dwa lata temu z powodu miłości i zapisania się na studia.
Chociaż Eleanor to na prawdę moja przyjaciółka i to bardzo dobra.
Wyszłam ze swojego pokoju i poszłam do kuchni po butelkę wody.
Gdy wracałam do pokoju spotkałam El,która miała czerwone oczy zapewne od płaczu.
-Co się stało?-zapytałam i podeszłam do przyjaciółki
-Nic tylko pokłóciłam się z Louis'em.-powiedziała,a oczy zaszły jej łzami
-Oj kochana wszystko będzie dobrze tylko już nie płacz-przytuliłam ją,bo było mi jej na prawdę szkoda
-El ja jutro wyjeżdżam do Polski-może to nie jest odpowiedni moment na powiedzenie tego ale musiałam to powiedzieć,bo poinformowanie jej o tym godzinę przed odlotem nie miałoby sensu.
-Na jak długo tam zostajesz?-zapytała ocierając łzy z policzków
-Nie wiem możliwe,że na zawsze-powiedziałam
-Żartujesz?
-Nie,nie żartuję
-Ale dlaczego? Dlatego,że zerwałaś z Harry'm? Przecież to nie są powody do ucieczki.
-Nie chodzi tylko o Harry'ego,ale od czasu gdy tu przyjechałam czuję się samotna.
-Jak samotna? Przecież masz chłopaków i mnie
-Dokładniej to miałam Harry'ego i chłopaków,a ty jako jedyna się ode mnie nie odwróciłaś
-Nikt się od ciebie nie odwrócił tylko...
-Tylko chłopaki mają do mnie pretensje. Dobra El,bo ja muszę się spakować i jeszcze jutro muszę kupić bilety
-To ty idź się pakuj,a ja ci zabukuje bilet
-Dobra dziękuję
Poszłam do pokoju wyciągnęłam z szafy walizkę i zaczęłam się pakować.
-Masz lot o 9:30-usłyszałam krzyk z salonu
-Dobra
-I lecę z tobą-teraz przyszła do mnie do pokoju
-Po co? To znaczy fantastycznie
-W trakcie tego całego pobytu w Polsce będę cię przekonywać,żebyś wróciła do Londynu
-Fajnie,ale to ci się nie uda
-Zobaczymy-wystawiła mi język i wyszła

*Dzień odlotu*

-(T.I) pośpiesz się-woła El
-Już,już idę
-Ubieraj tą kurtkę teraz
-Już się robi szefowo
Wyszłyśmy z bloku o 9:00 wcześniej dzwoniąc po taxi.
Gdy dotarłyśmy na lotnisko,oddałyśmy walizki i pozałatwiałyśmy wszystko. Usiadłyśmy na krzesłach i zaczęłyśmy rozmawiać. Gdy nagle uwagę El przykuło coś za mną w zasadzie ktoś za mną. Gdy się odwróciłam zobaczyłam Harry'ego.
-Emm...hej (T.I)
-Chodź El zaraz mamy samolot
-Samolot gdzie?-zapytał
-Spierdalaj to nie twój interes
Złapałam El za rękę i dosłownie pobiegłyśmy do samolotu.
*Jakiś czas później*
Gdy się obudziłam zaczęliśmy lądować. Gdy już wzięłyśmy swoje bagaże poszłyśmy do wyjścia i przyjechała po nas moja przyjaciółka z którą przywitałyśmy się przytulasem i pojechałyśmy do mnie do domu.
Przywitałam się z rodzicami i innymi przyjaciółmi i opowiedziałam o wszystkim Kamili.
Po północy położyłyśmy się z El spać.
*Dwa tygodnie później*
Przez cały swój pobyt El przekonywała mnie abym wróciła do Londynu ale ja byłam nie ugięta.
Odwiozłam El na lotnisko i się z nią pożegnałam. Przed wyjściem z lotniska powiedziałam sobie,że teraz zaczynam życie od nowa. Tego będę się trzymać. Wiem,że nie mam prawdziwej miłości. Teraz szczerzę mogę przyznać,że był nią Harry.
Do Londynu prawdopodobnie nie wrócę,ponieważ to tutaj mam rodzinę i przyjaciół,których kocham najbardziej,a chyba to liczy się najbardziej prawda?

                        "Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia"



-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ten imagin napisała moja koleżanka, która pisze ze mną więc od dzisiaj będziemy się podpisywać pod Imaginami żeby było wiadomo kto go napisał.

Moja koleżanka- Mrs. Styles
Ja główna autorka bloga- Mrs. Malik


Miłego czytania!!!
Dzisiaj powinna pojawić się kolejna część Zayn'a.

Przeczytałeś/ aś- skomentuj  



niedziela, 14 czerwca 2015

Zayn część 6

Notka pod rozdziałem, przeczytajcie WAŻNE!!!!!





R-Przepraszam, to wszystko moja wina- wyszeptałam i poczułam jak po mojej twarzy spływają łzy.
Miałam straszne wyrzuty sumienia. Obwiniałam się za ten wypadek. Po paru minutach uspokoiłam się i siedziałam przy Zayn' ie dopóki nie przyszedł lekarz.
L-Dzień Dobry, przepraszam ale musi pani opuścić salę, muszę zbadać pana Malik-powiedział i podszedł do łóżka, na którym leżał mulat.
R-Oczywiście-powiedziałam i wyszłam spotykając pielęgniarkę.
Usiadłam na krześle i czekałam aż lekarz skończy badanie. Czekałam już dobre pół godziny i nic. Zaczęłam się martwić. Cholera a jak znowu jego stan się pogorszył? Nie Rose nie myśl tak- powiedziała sobie w myślach. Postanowiłam pójść po kawę, bo oczy same mi się zamykały. Krzesła w tym szpitalu nie należą do najwygodniejszych. Podeszłam do automatu i wybrałam sobie zwykłą kawę. Po otrzymaniu kawy udałam się z powrotem pod salę. Usiadłam na krześle i wzięłam łyka kawy. Przyjemna ciecz rozlała się po moim przełyku. Od razu lepiej. Po 25 minutach wypiłam kawę i w tym samym momencie wyszedł lekarz z sali.
R-Jak on się czuje? zapytałam od razu jak wyszedł
L-Jego stan się polepszył co nie oznacza, że jest dobry- powiedział
L-Może pani do niego już wejść, widać, że pani na nim zależy- dodał a ja zdrętwiałam
R-D...dziękuję- powiedziałam i podeszłam do kosza aby wyrzucić kubek
L-Byłbym zapomniał, jutro spróbujemy go wybudzić- powiedział i odszedł
Ubrałam fartuch ochronny i weszłam do sali. Usiadłam na krześle i złapałam jego rękę. Splotłam nasze palce razem i usiadłam na skraju łóżka aby być bliżej niego. Zbliżyłam swoją rękę do jego twarzy aby jej dotknąć, zawahałam się ale po paru minutach zastanawiania się czy dobrze robię zbliżając się do niego dotknęłam jego twarz opuszkami palców. Delikatnie pocierałam jego policzek jedną ręką a drugą trzymałam za rękę. Siedziałam już dość długo i powoli moje powieki stawały się cięższe i cięższe aż w końcu zasnęłam.
 
Poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu. Otworzyłam oczy i od razu oślepiło mnie światło. Zamrugałam kilka razy przyzwyczajając się do jasności w pomieszczeniu. Zobaczyłam, że ręka, która leżała na moim ramieniu należy do lekarza.
L-Dzień Dobrym musi pani wyjść spróbujemy go wybudzić. Jego stan się o wiele polepszył od wczorajszego- powiedział z uśmiechem 
R-Dzień Dobry, dobrze już wychodzę-odpowiedziałam
Wstałam i pochyliłam się nad twarzą Zayn' a. 
R-Już nie długo się zobaczymy, obiecuję - szepnęłam i złożyłam na jego policzku delikatny pocałunek.
Odwróciłam się i dopiero teraz przypomniałam sobie, że lekarz był w środku. Napotkałam jego uśmiechnięta twarz i od razu się zarumieniłam. Odwzajemniłam gest i wyszłam z sali siadając na krześle. Zastanawiałam się dlaczego go pocałowałam. Cholera jasna coś do niego czuję. Przez te wszystkie dni próbowałam to od siebie odepchnąć, okłamując przy tym siebie i jego.
Nie wiem ile czasu zajęło mi rozmyślanie o tym ale z tego wyrwał mnie lekarz.
L-Wybudziliśmy go ale w tym momencie śpi, najdłużej do jutra powinien się obudzić. Jeżeli pani chce może do niego wejść- uśmiechnął się i poszedł
Weszłam do środka i usiadłam na krześle obok łóżka. Położyłam swoją dłoń na jego i delikatnie ją ścisnęłam.
 
*Oczami Zayn' a*
 
Czułem przerażający ból, który przeszywał całe moje ciało. Chciałem otworzyć oczy ale miałem wrażenie, że moje powieki ważą kilogramy. Poczułem, że ktoś najpierw kładzie swoją rękę na mojej a potem delikatnie ją ściska. Potem usłyszałem słowa, których w życiu bym się nie spodziewał.
R-Nie zostawię cię słyszysz, nie zostawię. Potrzebuję cię i walcz, masz walczyć- powiedziała
Skądś znam ten głos. Czekaj, czekaj przecież to głos Rose. Cholera teraz miałem po co otworzyć te cholerne oczy. Zebrałem w sobie całą siłę i otworzyłem oczy. Od razu oślepiło mnie światło, przez co zamrugałem kilka razy. Później zobaczyłem twarz dziewczyny i znowu zamknąłem oczy i zasnąłem.
 
 
 
 
 
NOTKA
Już niedługo zaczynają się wakacje co wiąże się z tym, że będę częściej dodawała rozdziały.
Założyłam nowego bloga tym razem będzie on poświęcony Zayn' owi. Będzie to fanfiction pod tytułem Do not wess with an angel. Pierwszy rozdział powinien pojawić się po 18 czerwca może trochę wcześniej ale to wam napiszę na tym blogu. Na tym blogu także będą pojawiały się posty.
 
Do zobaczenie nie długo.
Jak myślicie co stanie się z Zayn'em i Rose?
Buźki :)

Niall

-Przestań i tak ci nie powiem!-powiedziałam trzeci raz mojemu przyjacielowi
-Ale mówiłaś,że między wami wszystko skończone!-powiedział Niall z wyrzutem
-No tak powiedziałam,ale przyszedł i przeprosił i...-nie dane było mi dokończyć,ponieważ przerwał Horan
-I wcisnął ci kit,że już więcej tego nie zrobi i tak dale,i tak dalej.Prawda?-no może faktycznie tak było,ale on się zmienił...chyba
-A co cię to obchodzi co mi powiedział i o czym rozmawialiśmy?
-Martwię się o ciebie!-zaczął krzyczeć
-Nie musisz nie jesteś moim ojcem do cholery!-wykrzyczałam i wzięłam swoją torebkę z fotela i wybiegłam z jego mieszkania i kierowałam się do domu
*Perspektywa Niall'a*
Dlaczego ona nie da sobie nic powiedzieć? Dlaczego słucha tylko tego pedała,który cały czas ją wykorzystuje? W ogóle po co ona się z nim zadaje i na co do niego wróciła,czy to,że zdradził ją cztery razy,nie przedstawił jej rodzicom tylko wziął jakąś laskę,którą sam ledwo znał nie dało jej do myślenia?
Czy ona musi się tak zgrywać? Czasami mam wrażenie,że jestem jej manekinem i wujkiem dobrą radą przy,którym może się wypłakać,wyżalić i po wyklinać ludzi którzy zrobili jej przykrość.
Ona nigdy nie zobaczy we mnie kogoś więcej niż tylko przyjaciela,bo jest zafascynowana Dan'em,który wiedząc jak ją traktuje zachowuje się jak idiota.
Ile chciałbym dać,aby ona pocałowała mnie tak jak jego,czyli człowieka,który jej nie kocha.
-Dobra Niall ogarnij się,przecież ona już wybrała i to nie jesteś ty-powiedziałem sobie,ale to nie bardzo pomogło. Można powiedzieć,że czułem się bardziej zdołowany?
-Chyba powinienem do niej zadzwonić i przeprosić za to,że tak się zachowałem-jak powiedziałem tak zrobiłem sięgnąłem po telefon i wybrałem numer (T.I)
-Nie odbiera,super-prychnąłem i spróbowałem jeszcze raz i nic i jeszcze i nic
-Dobra pogadam z nią jutro w pracy powinna być
*W tym samym czasie (T.I)*
Nie chcę wracać do domu,nie wiem czy chcę tam teraz być po tym co się stało. Nie wiem co powinnam zrobić. Może Niall miał rację,ale ja go kocham i chcę zobaczyć jak będzie się w stosunku do mnie zachowywał. Po trzech godzinach spacerowania i rozmyślania wróciłam padnięta do domu. Wzięłam prysznic,umyłam zęby,przebrałam się w piżamę i poszłam spać wcześniej ustawiając budzik.
*Rano*
Obudziłam się pół godziny przed budzikiem i postanowiłam chwilkę poleżeć i pomyśleć,ale tak bolała mnie głowa,że nie dałam rady więc wymyłam się i umyłam zęby,wymalowałam się,zrobiłam kucyka i ubrałam się w to postawiłam trochę na wygodę,ale też nie bardzo,bo to praca a nie spacer.
O 7 wyszłam na podwórko i czekałam,aż przyjedzie po mnie Niall bo zawsze jeździliśmy razem,ale przypominając sobie wczorajszy dzień chyba powinnam pójść na autobus.
Gdy już miałam ruszyć na przystanek zobaczyłam auto Horan'a,które zatrzymało się obok i wysiadł z niego blondyn.
-Yhym...yyy..cześć-nie wiedział co powiedzieć nie dziwię mu się ja też nie wiem co powiedzieć,bo było co najmniej dziwnie? Nie wiem czy to dobre określenie tej sytuacji chyba bardziej nie zręcznie. Tak to dobre słowo.
-Ymm..hej
-To co jedziemy?-na znak zgody kiwnęłam głową i wsiadłam do auta
Przez całą drogę nie odzywaliśmy się do siebie. Gdy wysiedliśmy pod firmą zastanawiałam się czy dziękować Bogu za to,że się nie pokłóciliśmy,bo znając nas to mało brakowało.
Kiedy weszliśmy do firmy zaczęliśmy kierować się w stronę windy,która miała zawieźć nas na 24 piętro,na którym pracowaliśmy.
*Perspektywa Niall'a*
Nie wiem czy zaczynać ten temat,bo jeszcze się pokłócimy i co nam z tego,bo mnie to w cale nie cieszy no ale muszę spróbować wybić jej tego typa z głowy przynajmniej spróbować.
-Hej (T.I) mogę na chwilkę?-zapytałem widząc jak robi coś na komputerze
-Tak,coś się stało?-zapytała
-Nie,to znaczy tak,chodzi o Dan'a. Trochę nerwowo zareagowałem przepraszam.
-Spokojnie nic się nie stało,miałeś prawo się tak zachować-no właśnie miałem i dalej mam ale nie chcę cię denerwować
-No to,ja wracam do pracy jak skończysz pracę to poczekaj w holu ok?
-Dobra pa-odpowiedziała a ja wyszedłem
Gdy skończyłem pisać ostatniego e-mail'a zamknąłem komputer i zjechałem windą na sam dół. Po czym zobaczyłem uśmiechniętą (T.I) i od razu do niej podszedłem i złapałem za rękę co było głupie i nie przemyślane z mojej strony,więc od razu ją zabrałem i otworzyłem drzwi (T.I).
Wsiadając do auta prawie potknąłem się o kamień leżący pod drzwiami,na co (T.I) się zaśmiała.
-Taa to się nazywa zrobić dobre wrażenie na dziewczynie-powiedziałem sobie w myślach i zamknąłem drzwi od tego przeklętego samochodu
-Dzięki,że mnie podwiozłeś może wejdziesz?-zapytała (T.I)
-No dobra
Wchodząc do jej domu od razu poczułem charakterystyczny zapach perfum (T.I).
-Poczekaj tutaj na mnie pójdę się tylko przebrać-powiedziała i wbiegła po schodach na górę
*Perspektywa (T.I)*
Usłyszałam dźwięk mojego telefonu,który obwieszczał,że ktoś do mnie dzwoni. Szybko wzięłam telefon do dłoni nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam do ucha.
-Hej kochanie!-usłyszałam po drugiej stronie wesoły głos Dan'a,który wyprowadził mnie z równowagi
-Hej,co tam?
-Słuchaj mam sprawę,bo w sobotę jest kolacja u moich rodziców i dobrze by było gdybyś wpadła-a sobota jest o kurde jutro
-Dobra
-Tylko oni nie bardzo lubią blondynki,więc jak byś mogła przefarbować włosy byłbym wdzięczny-co on do cholery mówi ja mam przefarbować włosy? Przecież to mój naturalny kolor no ale miejmy nadzieję,że to tylko na jeden dzień.
-Ok pa-powiedziałam i szybko się rozłączyłam
Pobiegłam na dół i zobaczyłam Niall'a na kanapie,który oglądał jakiś serial.
Gdy mnie zobaczył zeskoczył z kanapy jak poparzony.
-Co się stało?-zapytał
-Musimy jechać do sklepu po farbę do włosów-krzyknęłam i złapałam go za rękę
-Co? Ale po co? Przecież mówiłaś,że nie będziesz farbować
-No tak,tak mówiłam,ale to było dawno
-A tak na prawdę to po co ci ta farba?-zapytał nie wiem czy powinnam mówić mu o tym gdzie jutro idę ale prędzej czy później i tak się dowie
-Jadę na kolację do rodziców Dan'a i muszę zmienić kolor włosów-powiedziałam wiem to głupio brzmiało no ale trudno
-Aha-tylko tyle powiedział wiem,że to trudne
Gdy byliśmy pod sklepem od razu podbiegłam do jednego z regałów i wzięłam dosyć ciemny brąz,który był zdecydowanie za ciemny,ale dla miłości trzeba się poświęcić.
Z Horan'em wróciliśmy do mojego domu,a było już po 20 i otworzyłam farbę.
Wymieszałam wszystkie substancje i nałożyłam farbę na głowę i owinęłam włosy ręcznikiem.
-Niall,która godzina?-zapytałam,ponieważ muszę wiedzieć o której ściągnąć ten ręcznik i zmyć farbę z głowy.
-Za dziesięć dziewiąta-a to dobra,to o wpół do dziesiątej trzeba się tego pozbyć
Weszłam do swojego pokoju i ubrałam się w to. Zeszłam na dół i usiadłam obok Niall'a na kanapie i oglądaliśmy film.
Po 21 zaczęłam ziewać co nie było dobrym znakiem,ale pomyślałam,że się położę tylko nastawię budzik na 21:30 i tak zasnęłam.
 Obudziłam się gdy Niall zaczął się kręcić. Gdy zobaczyłam,która godzina przestraszyłam się zegarek wskazywał 23. Skoczyłam na równe nogi i pobiegłam do łazienki po drodze zdejmując ręcznik z głowy. Podbiegłam do wanny i wzięłam słuchawkę od prysznica i nachyliłam głowę. Spłukiwałam całą farbę i potem umyłam włosy szamponem i wróciłam na dół tyle,że przykryłam Niall'a kocem,a sama poszlam do swojej sypialni i zasnęłam.
Gdy wstałam o 8 od razu popędziłam do łazienki zobaczyć co z tego wczorajszego farbowania wyszło. Kiedy weszłam do środka i zobaczyłam się w lustrze myślałam,że padnę i w przenośni i dosłownie.
-Aaaa co to jest?-krzyknęłam na tyle głośno,że mój wrzask obudził śpiącego na dole Niall'a,który przybiegł na górę zobaczyć co się stało.
-O kurde,co ci się stało?-powiedział i zaczął się śmiać
-A nie widać? Przefarbowałam się,może nie do końca o to chodziło,ale będę musiała to poprawić
-Żartujesz? Masz zielone włosy. To nie wygląda dobrze,to wygląda fatalnie.
-Dzięki,że mnie wspierasz i cieszę się,że ci się podobam-powiedziałam z sarkazmem
-Oj no dobra nie bądź zła,ale wyglądasz jak by zwymiotowała na ciebie jednorożec
-Ha ha ha bawi cię to?-zapytałam i pokazałam mu język,chodź nie ukrywam mi też było do śmiechu
-No dobra koniec pojedziesz do sklepu i kupisz mi czarną farbę nie brązową może będzie lepsza
-Dobra już lecę-to powiedziawszy wyszedł z domu i pojechał do sklepu
*20 minut później*
-No w końcu co tam tyle robiłeś?
-Jak to co wybierałem ci tą cholerną farbę-powiedział i podał mi farbę
Gdy już wyszedł mi kolor i zjadłam śniadanie dostałam sms od Dan'a,że będzie po mnie o 19,więc nie miałam co robić i zaczęłam sprzątać,a Niall pojechał do siebie.
O 18:30 byłam już po prysznicu,umalowana i uczesana. Pozostało mi tylko wybrać strój na dzisiejszą kolację ubrałam to.
Gdy na zegarku wybiła 19 nikogo nie było na moim podjeździe,ale dalej czekałam i czekałam i nie przyjeżdżał. Popatrzyłam na zegarek 20:14 fajnie znowu mnie wystawił.
Wzięłam swój telefon z zamiarem zadzwonienia i wyjaśnienia całej sprawy,ale gdy popatrzyłam na wyświetlacz i miałam jedną wiadomość od mojego niby chłopaka.
"Skarbie dziś nie przyjadę nie mam czasu"
O ta ja już wiem dlaczego nie masz czasu kolejna dziewczyna taa już się na to nie nabiorę o nie skończyło się cwelu.
"Dobra koniec tej gierki. Nie chcę już z tobą być. Miłej zabawy!"
"Jak chcesz"-ale z niego ignorant.
Zadzwonię do Niall'a chodź pewnie śpi,ale spróbuję.
-Halo,Niall mógłbyś przyjść?
-No jasne,ale myślałem,że jesteś na tej kolacji.
-No tak,ale wyjaśnię ci to wszystko gdy przyjdziesz
-Ok,zaraz będę
Wydawało mi się,że Niall był pijany,ale raczej mi się wydawało,bo on prawie nigdy nie pije.
Po 10 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi i szybko wstałam aby otworzyć,ponieważ nie chciałam aby blondynek stał pod drzwiami.
-Hej Niall- powiedziałam,szybko otwierając drzwi
-Hej-odpowiedział ledwo trzymając się na nogach
Czyli nie wydawało mi się,ale wydawał się mniej pijany,a teraz jest jak by bardziej upity.
-Słuchaj zanim tu przyszedłem wypiłem całą butelkę wina i trzy piwa,a to wszystko przez to,że nie dam rady ci tego powiedzieć będąc trzeźwy.
-A,więc kocham cię,kocham cię na prawdę nie jak Dan. Tylko to jest prawdziwa miłość.-mnie zatkało dosłownie,jak on może mnie kochać?
-Ale jak?
-Od kąt cię poznałem nie jesteś dla mnie tylko przyjaciółką,ale jeżeli nie czujesz do mnie tego samego to nie będę zły
-Nie,to nie o to chodzi tylko jestem zdziwiona,ale ja też coś do ciebie czuję-powiedziałam z uśmiechem
-Naprawdę?-zapytał nie dowierzając
-Tak-przybliżyłam się do niego i namiętnie pocałowałam
Czuję,że to będzie prawdziwa miłość,a nie fałszywa jak z Dan'em.
 
 
 
 
Ten imagin został napisany przez moja koleżankę, która prowadzi ze mną tego bloga.
 
Komentujcie!!!!!!!!!!
Dzisiaj powinien pojawić się jeszcze jeden post. :)
 
 
 
 
 

niedziela, 7 czerwca 2015

Zayn część 5



R-Rose
L-Lekarz
P-Pielęgniarka




L-Mam dla pani złe wiadomości- powiedział lekarz.
R-Czy o..on nie żyje?- zapytałam z trudem, ponieważ moje ciało odmawiało mi posłuszeństwa.
L-Uratowaliśmy go ale jego stan jest krytyczny- powiedział
R-Błagam zróbcie coś żeby on przeżył- powiedziałam i wybuchłam jeszcze większym płaczem
L-Robimy wszystko co w naszej mocy ale n...- nie dokończył ponieważ wyszła pielęgniarka i przeszkodziła
P-Panie doktorze stan Pana Malika się pogorszył- powiedział a mi się zrobiło słabo
P-Dobrze się pani czuję?- zapytała mnie
R-T...tak. Proszę ratujcie go- powiedziałam chowając twarz w ręce
P- Robimy co w naszej mocy, przepraszam ale muszę iść-powiedział
Nic nie odpowiedziałam tylko usiadłam na krześle przed salą i pozwoliłam aby wszystkie emocje ze mnie wyszły. Usłyszałam  jak drzwi się otwierają, szybko wstałam i zobaczyłam jak wywożą z sali Zayn' a. Obok niego szedł lekarz, który go reanimował.
R-Gdzie go zabieracie?- zapytałam i szłam za nimi
L- Na salę operacyjną- powiedział a ja miałam wrażenie, że zaraz zesłabnę.
R-A...ale dlaczego, co się dzieje?- zapytałam
L-Przepraszam, nie mogę teraz rozmawiać- powiedział i wjechali do pomieszczenia, na którego drzwiach pisało Sala operacyjna.
P-Nie może Pani tam wejść, proszę usiąść i czekać- powiedziała i zniknęła za drzwiami.
Usiadłam i nie wiedziałam co robić. W mojej głowie pojawiały się najgorsze scenariusze. Pokręciłam głową, żeby wyrzucić je i nie myśleć w ten sposób. Ja nie mogę go stracić, nawet po tym co mi zrobił. Boże ja go chyba nadal kocham albo tak mi się wydaje. To moja wina może gdybym mu tego nie powiedziała, że nie chcę go już więcej spotkać może nie doszłoby do tego cholernego wypadku. Mogłam dać mu chociaż spróbować albo załatwić to w inny sposób. Jezu mam wyrzuty sumienia. Nie wiem jak długo siedziałam bo chyba musiałam zasnąć. Poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą twarz lekarza. Wstała szybko i zapytałam:
R-Co z nim?
L-Udało nam się go uratować, musieliśmy przeprowadzić operację, ponieważ dostał krwotoku wewnętrznego. Najbliższa doba zdecyduje o wszystkim- powiedział
R-Dziękuję Panie Doktorze. Gdzie on teraz jest?- zapytałam
L-Teraz jest na Oiomie jego stan nadal jest ciężki- powiedział
R-Rozumiem i jeszcze raz dziękuję-powiedziałam
L-To moja praca-odpowiedział
R-Kiedy będę mogła do niego wejść-zapytała
L-Jeżeli jego stan się polepszy to możliwe, że najszybciej jutro lub za dwa\trzy dni. Przepraszam ale muszę iść do pacjentów, a Pani niech jedzie do domu i odpocznie- powiedział i podał mi dłoń.
R-Dobrze- odpowiedziałam i uścisnęłam jego dłoń.
Nie chciałam go zostawiać więc postanowiłam, że zostanę w szpitalu. Poszłam na odpowiedni oddział i usiadłam na krześle, które stały na korytarzu. Moje oczy powoli się zamykał aż w końcu zasnęłam. Obudziłam się i poczułam przeszywający ból głowy. Spojrzałam na komórkę i zobaczyłam, że jest 6:30. Postanowiłam pojechać do domu i się przebrać. Wstałam i podeszłam do windy. Przycisnęłam guzik przywołujący windę, po kilku minutach byłam już w środku.
Stylizacja Na co dzieńZjechałam na parter i wyszłam do wcześniej zamówionej taxówki. PO 25 minutach byłam już pod moim domem. Weszłam do środka i od razu poszłam pod prysznic. Po 10 minutach spędzonych pod ciepłą wodą wyszłam, wytarła się i założyłam nową bieliznę. Poszłam do mojej garderoby i ubrałam się w to:
Zaraz po ubraniu się chwyciłam swoją torebkę i pojechałam do szpitala. Po 25 minutowej jeździe byłam na miejscu i od razu pojechałam windą na odpowiedni odział. Poszłam pod salę, w której leży Zayn i usiadłam na krześle. Po chwili zjawił się doktor i powiedział, że stan Zayn 'a się polepszył i mogę do niego wejść. Podziękowałam mu, ubrałam ochronny fartuch i weszłam do środka. Usidłam na krześle obok jego łóżka i złapałam za jego rękę, do której była podpięta kroplówka.
R-Przepraszam, to wszystko moja wina- wyszeptałam i poczułam jak po mojej twarzy spływają łzy.








Tak wiem, że krótki ale nie miałam weny.

Mamy kolejną część !!!!!!!!!!
Jeżeli przeczytaliście zostawiajcie komentarze.
Myślę, że rozdział się wam spodoba.
Do następnego buźki :)










czwartek, 21 maja 2015

zayn część 4



R-J...ja przemyślałam wszystko i doszłam do wniosku, że...- nie dokończyłam ponieważ Zayn mi przerwał
Z- Poczekaj ja muszę ci coś powiedzieć. Posłuchaj ja przez te trzy miesiące bardzo się zmieniłem przestałem pić, imprezować. Przede wszystkim zrozumiałem jak bardzo cię kocham, ja nie mogę bez ciebie żyć. Wiem, że moje zachowanie w stosunku do ciebie było okropne i nienawidzę się za to, że
cię skrzywdziłem ale ja naprawdę cię kocham. Zależy mi na tobie najbardziej na świecie i jeżeli dasz mi jeszcze jedna szansę będę się starał abyś była najszczęśliwszą kobietą na świecie. Wiem, że teraz moje gadanie pewnie nie wpłynie na twoją decyzję także proszę cię przemyśl to jeszcze ja naprawdę się zmieniłem.- powiedział a ja już zdążyłam się rozbeczeć
R-J...ja nie potrafię ci już zaufać- powiedziałam wycierając łzy z, które wypłynęły z moich oczu.
Z-Ale ja się postaram i zrobię wszystko żebyś mi znowu zaufała.-powiedział ale on chyba nie zrozumiał co chciałam powiedzieć wcześniej.
R-Nie zrozumiałeś mnie ja nie umiem i nie chcę ci zaufać, nie chcę się więcej z tobą spotykać nie chcę i lepiej będzie jeżeli się już więcej nie zobaczymy- powiedziałam na jednym wdechu i spoglądnęłam w jego oczy

*Oczami Zayn'a*
R-Nie zrozumiałeś mnie ja nie umiem i nie chcę ci zaufać, nie chcę się więcej z tobą spotykać nie chcę i lepiej będzie jeżeli się już więcej nie zobaczymy- powiedziała na jednym wdechu i spoglądnęła w moje oczy.
Właśnie teraz zawalił mi się świat. Miałem nadzieję, że da mi jeszcze jedną szanse, teraz ta nadzieja poszła się pieprzyć. Jezu czemu jestem takim kretynem?
Z- N...nie rób mi tego- powiedziałem patrząc na nią
Z- Słyszysz, nie zostawiaj mnie proszę cię. Zrobię wszystko co będziesz chciała tylko nie odchodź- powiedziałem i moje łzy wypłynęły i spłynęły mi po policzkach.
R-J...ja nie mogę- powiedziała
Boże co ja mam zrobić? Nie, nie pozwolę jej odejść. Jest moim sercem a bez niego nie da się żyć.
R-Myślę, że powinieneś już iść- powiedziała
Wstałem, wytarłem oczy i zatrzymałem się w pól kroku.
Z- Jesteś moim sercem a bez niego nie da się żyć- powiedziałem i wyszedłem.
Wsiadłem w samochód i ruszyłem. Wyjechałem na drogę i przyśpieszyłem. W pewnym momencie straciłem panowanie nad kierownicą i słyszałem potem tylko pisk opon, uderzenie, okropny ból przeszywający całe moje ciało. Potem już nic nie pamiętam.


* Oczami Rose *
O czym on mówi? Boże a jak on sobie coś zrobi? Nie, na pewno nie, muszę wybić to sobie z głowy. Poszłam do kuchni i nastawiłam wodę na gorącą czekoladę. Nie mogę pozbyć się tego co powiedział przed wyjściem: Jesteś moim sercem a bez niego nie da się żyć  Jezu to brzmiało jakby chciał sobie coś zrobić. Może źle go potraktowałam? Nie no co za głupoty to on mnie źle traktował a nie ja jego. Matko co się ze mną dzieje. Mam złe przeczucia. Moje myśli przerwał mój telefon. Na wyświetlaczu pojawiło się imię Zayn. Nie, nie będę odbierać a jak coś się stało jednak odbiorę. Przesunęłam po dotykowym ekranie i :
R-Halo?
P-Czy rozmawiam z Rose Smith?
R- Tak
Stylizacja Chloe #1P-Zayn Malik miał wypadek samochodowy i zadzwoniliśmy do pani, ponieważ z panią ostatnio rozmawiał- powiedziała kobieta
R-J..jak to wypadek? Jak on się czuję? W którym jest szpitalu?- zaczęłam zadawać pytania nie czekając na odpowiedź
P-Nie mogę teraz pani poinformować o stanie zdrowia pana Zayn'a ale proszę przyjechać do szpitala Św. Tomasza
R-Dobrze zaraz będę- powiedziałam
P- Dobrze, czekamy- powiedziała i się rozłączyła
Szybko poszłam się przebrać w to:
Szybko wyszłam z domu wcześniej go zamykając i wsiadłam do zamówionej taxówki.
Po 25 minutach zapłaciłam i szybko wyszłam z samochodu. Wbiegłam do szpitala i podeszłam do rejestracji.
R-Na jakiej sali leży Zayn Malik?- zapytałam
P-Jest pani kimś z rodziny?-zapytała
R-Jestem byłą dziewczyną Zayn'a i ktoś dzwonił do mnie z tego szpitala, że miał wypadek- powiedziałam
P-W takim razie sala 87 trzecie piętro- powiedział kobieta
R-Dobrze, bardzo pani dziękuję- powiedziałam i szybko podeszłam do windy. Wcisnęłam guzik, który przywołał ja na parter, weszłam do środka i wcisnęłam guzik z trójką. Po chwili byłam już na miejscu. Wyszłam i zaczęłam szukać sali, na korytarzu spotkałam lekarza.
R-Przepraszam, gdzie jest sala 87 ?- zapytałam
D-A pani do kogo?- zapytał
R- Do Zayn'a Malika- odpowiedziałam
D- Proszę za mną, zaprowadzę panią- powiedział mężczyzna
R- Dziękuję- powiedziałam
Szliśmy do końca korytarza aż wreszcie zobaczyłam salę z numerem 87.
R- W jakim jest stanie?- zapytałam
D-Pan Malik jest w bardzo złym stanie to cud, że jeszcze żyje, ale są małe szanse, że przeżyje ma ciężkie obrażenia- powiedział
Gdy to usłyszałam poczułam jak po moich policzkach spływają łzy.
R-Mogę do niego wejść, proszę?-zapytałam z nadzieją
D-Dobrze ale tylko na chwilkę ta noc zdecyduje czy przeżyje-powiedział i podał mi fartuch
Założyłam go na siebie i weszłam do sali. podeszłam do łóżka i go zobaczyłam. Leżał nieprzytomny, pobijany, poprzypinany do mnóstwa maszyn. Podeszłam bliżej i rozkleiłam się na dobre. Złapałam go za rękę:
R-Z...Zayn wszystko będzie dobrze słyszysz? Wyjdziesz z tego- powiedziałam  szeptem
Wtedy usłyszałam pikanie maszyn, popatrzyłam się do góry i zobaczyłam na ekranie jedna długa linię, a to oznaczało jedno, że jego serce przestało bić. Zaczęłam krzyczeć żeby ktoś mi pomógł. Po chwili do sali wbiegli lekarze, a pielęgniarka wyciągnęła mnie siłą ze środka. Usiadłam na krześle i zaczęłam płakać. Nie mogłam usiedzieć na miejscu, wstałam i podeszłam do dużej szyby przez którą było widać co się dzieje w środku. Zobaczyłam jak go reanimują. Moje serce rozbiło się na małe kawałeczki. Chyba dopiero teraz zrozumiałam ile on dla mnie znaczy. Usiadłam z powrotem na krześle i dałam upust moim emocjom. Nie wiem ile tak siedziałam. Nagle ktoś mi przerwał.
Był to lekarz, od razu wstałam i zapytałam:
R-Co z nim?- zapytałam
P-Mam dla pani złe wiadomości- powiedział lekarz













Mamy kolejną część!!!!!!!!!!
Jak myślicie czy Zayn przeżyje?

Kto przeczytał niech zostawi swój komentarz, to mnie motywuje!!!! <3
Kolejna część powinna pojawić się niedługo.

niedziela, 17 maja 2015

Liam

-Liam,jak będzie mnie pytać to podpowiadaj.-powiedziałam mojemu przyjacielowi,do którego od dawna coś czułam
-Dobra
-To do odpowiedzi zapraszam (T.I)
-Świetnie-powiedziałam z sarkazmem i stanęłam na środku sali i zaczęłam odpowiadać. Chodź pomimo trudu Liam'a,który starał się mówić mi odpowiedzi i pisać je na kartkach nic z tego nie wynikło.
-Noi co ja Ci tu postawię (T.I)?
-Pałę najlepiej-odezwał się Patrick,największy zboczeniec jakiego widziała ta ziemia.
-Patrick! Upominam cię już piaty raz na tej lekcji!
-Dobra,dobra niech się pani nie denerwuje.
-(T.I) z odpowiedzi dostajesz dwójkę,ponieważ nie odpowiedziałaś na wszystkie pytania-chcę panią tylko uświadomić,ja nie odpowiedziałam na żadne pytanie ale dziękuję
*Na korytarzu*
-Dzięki Liam
-Spoko
-To co przychodzisz dziś do mnie? Mam filmy i nie będzie moich rodziców będziesz mógł zostać na noc.
-Nie...bo...bo
-Bo?-chciałam przyspieszyć jego wypowiedź
-Muszę pomóc mojej mamie w ogrodzie-powiedział
-No dobra pa-powiedziałam,a on nie odezwał się i odszedł
Na następnej lekcji matematyki nie siedziałam z Liam'em,ponieważ on poprawiał sprawdzian. Nie mogłam skupić się na lekcji bo cały czas myślałam nad tym co powiedział mi Liam. Kłamał,wiem to on nigdy nie potrafił kłamać,ale na pewno mnie by nie okłamał i gdzie on do cholery by poszedł?
Skończyłam nad tym rozmyślać gdy zabrzmiał dzwonek.
-Weekend czas zacząć-powiedziałam sobie w myśli
Gdy wróciłam do domu przebrałam się w to i zaczęłam jeść wcześniej przygotowany obiad.
Po skończonym posiłku położyłam się na kanapie i włączyłam telewizor.
Po godzinie zaczęłam trochę przysypiać,więc podniosłam się i ściągnęłam koc z fotela obok.
Okryłam się nim i zasnęłam.
Obudził mnie sms od mojej przyjaciółki.
-Hej,co dziś robisz?
-Nie wiem,nie chcę dziś nigdzie wychodzić.
-Oj no weź,(T.I). Jest piątek,a ty będziesz siedzieć w domu?
-No chyba tak.
-Nie,idziemy na imprezę przyjdę o 19.
Może ma rację,jest piątek powinnam gdzieś wyjść ale już jej nie odpisałam bo nie mam do niej siły. Dlaczego ona nigdy nie liczy sie z moim zdaniem? Wszystko robi na spontanie i dlatego ją lubię.
Spojrzałam na zegarek wskazywał 17. Pędem zeszłam z kanapy i rzuciłam sie w stronę łazienki,aby wziąć prysznic.
Po wyjściu z kabiny owinęłam swoje ciało ręcznikiem i weszłam do swojej garderoby w poszukiwaniu ubrań na dzisiejszą imprezę,znalazłam to,zrobiłam dosyć mocny makijaż i wysuszyłam włosy,które z natury są proste więc takie je zostawiłam.
O 19 usłyszałam dzwonek do drzwi,więc wzięłam swoją torebkę i otworzyłam dom.
-No hej-powiedziała Alice
-Hej
-Gotowa na to by zaszaleć?-zapytała z uśmiechem na ustach
-No tak
W drodze na imprezę musieliśmy zawracać,ponieważ nie zamknęłam domu.
Gdy tylko weszliśmy do klubu poczułam alkohol i tytoń,którego tak nienawidzę.
Usiadłyśmy przy barze i zamówiłyśmy drinki. Po kilku godzinach Alice tańczyła z każdym facetem,który tylko na nią spojrzał,a ja siedziałam przy barze i kończyłam swojego drinka. Po północy zaczęłam rozglądać sie za moją przyjaciółką,ale zamiast niej dostrzegłam Liam'a,który siedziała i całował się z jakąś blondynką. Poczułam ukłucie w sercu i przez to pomyślałam,że na mnie już czas.
Wzięłam swoją torebkę,zeszłam z krzesła i ubrałam swoją kurtkę,a w tym czasie podeszła do mnie Alice,która była już nie źle upita.
-Hej co ty robisz? Przecież jeszcze impreza się nie skończyła
-Dla mnie sie już skończyła i dla ciebie chyba też
-Co? Ja jeszcze chcę tańczyć
-Nie chodź już
-No ale dlaczego? Dlatego,że Liam całuje się z jakąś laską?
-Tak,tak właśnie dlatego
-No dobra to ty idź pa
Szybko wyszłam z klubu i poszłam do domu.
Po powrocie umyłam sie i przebrałam w piżamy,położyłam sie na łóżku i zasnęłam.
*W szkole*
Liam się do mnie nie odzywa,a ja też nie bardzo chcę zaczynać z nim rozmowę,więc się przesiadłam. Dzisiejsze lekcje dłużyły mi się nie miłosiernie miałam wrażenie że wszyscy się na mnie uwzięli.
Gdy ostatnia lekcja dobiegła końca,szybko wyszłam z klasy i kierowałam się w stronę drzwi wyjściowych,kiedy poczułam ucisk na nadgarstku,odwróciłam głowę i zobaczyłam Payn'a.
-Co?-zapytałam z obojętnością
-Chciałem zapytać dlaczego się do mnie nie odzywasz
-Bo mnie okłamałeś
-Dlaczego niby cie okłamałem?-nie no on na prawdę nie wie?
-Powiedziałeś,że pomagasz swojej mamie
-Tak było,ale potem byłem na imprezie-aha to...to tego nie brałam pod uwagę
-No dobra,ja też na niej byłam i widziałam ja całowałeś sie z jakąś dziewczyną-nie no po co to mówiłam to brzmiało jak bym była zazdrosna
-Tak to prawda,ale to dlatego,że..że ja cię kocham i chciałem jakoś o tym uczuciu do ciebie zapomnieć-on to na prawdę powiedział? On mnie kocha?
-Ja ciebie też kocham,ale nie całowałam się z żadnym kolesiem aby o tym zapomnieć
-Wiem,wiem przepraszam,ale chcę abyśmy spróbowali być razem-co mam mu odpowiedzieć? Patrzyłam na niego z nie dowierzaniem ale i z zainteresowaniem.
Już otworzyłam usta aby cos powiedzieć ale zamiast tego on złączył nasze usta w pocałunku.
Chyba jednak spróbujemy być razem,bo oboje się kochamy a to jest najważniejsze.
 
 
 
 
Dzisiaj mamy z Liam'em .
 
Przeczytałeś- skomentuj
A na koniec zdjęcie
 
 
 
 
 
 
 
 


 

niedziela, 26 kwietnia 2015

Zayn część 3

Rano obudziłam się około 8:00. Poszłam do łazienki i gdy spojrzałam w lustro przeraziłam się, wyglądam strasznie. Rozmazany makijaż, czerwone oczy, opuchnięta twarz. Jednym słowem TRAGEDIA. Wzięłam prysznic i ubrałam się w to: Po ubraniu się wzięłam się za robienie Stylizacja Keep calmdelikatnego makijażu. Nałożyłam podkład, korektor pod oczy żeby zakryć skutki po wczorajszym ryczeniu. Nałożyłam jeszcze tusz do rzęs i umyłam zęby. Poszłam sobie zrobić śniadanie i kawę. Po zjedzeniu śniadania i wypiciu kawy postanowiłam pójść na zakupy, ponieważ moja lodówka świeci pustkami. Wyszłam z domu i go zamknęłam. Postanowiłam pójść dłuższą drogą przez park i wszystko sobie poukładać.
*Oczami Zayn' a*
Nienawidzę siebie za to, że tak skrzywdziłem Rose. Przez te trzy miesiące naprawdę się zmieniłem. Przestałem pić i chodzić na imprezy. Przede wszystkim zrozumiałem jak bardzo ja kocham. Wiem, że jestem cholernym sukinsynem ale nie pozwolę jej odejść. Wiem, że skrzywdziłem ją i dlatego dam jej parę dni do przemyślenia. Ja muszę ją odzyskać, nie mogę bez niej żyć. Będę o nią walczył do końca.
*Oczami Rose*
Powoli szłam po parku, kierując się do supermarketu. Przemyślałam wszystko i muszę jak najszybciej porozmawiać z Zayn'em. PO godzinnym spacerze wreszcie dotarłam do sklepu. Weszłam do środka i zaczęłam robić zakupy. Gdy kupiłam wszystko co było mi potrzeba wyszłam i wróciłam do domu już krótszą drogą. Po piętnastu minutach byłam już w domu. Weszłam do środka i rozpakowałam zakupy. Postanowiłam porozmawiać z nim jak najszybciej. Wzięłam komórkę i wykręciłam jego numer.
*Oczami Zayn' a*
Siedzę i myślę co by było gdybym nie był takim idiotą. Pewnie teraz siedzielibyśmy na kanapie i śmialibyśmy się z jakiejś śmiesznej komedii albo całowalibyśmy się w sypialni. Moje myśli przerwał dźwięk mojego telefonu. Wyciągnąłem telefon z kieszeni moich spodni i spojrzałem na ekran telefonu, na którym pojawiło się zdjęcie uśmiechniętej i szczęśliwej Rose. Moje serce zaczęło szybciej bić a oddech stał się płytszy.
Z-Halo?- zapytałem
R-Cześć chciałam z tobą porozmawiać- powiedziała a ja wstrzymałem oddech.
Z-J...jasne, zaraz będę- powiedziałem
R-Ok- powiedziała i się rozłączyła.
Szybko wyszedłem z domu wcześniej zamykając go. Wsiadłem do samochodu i pojechałem do niej.
Po 10 minutach jazdy zatrzymałem się na posesji dziewczyny, którą kocham najbardziej na świecie. Wyszedłem z samochodu i stanąłem pod drzwiami jej domu. Denerwowałem się jak cholera, bo przecież nie wiedziałem jaką decyzje podjęła. Zapukałem do drzwi i po chwili otworzyła mi je. Nie mogłem rozszyfrować jaką podjęła decyzje więc jeszcze bardziej się denerwowałem. Wszedłem za nią do środka. Weszliśmy do salonu.
R-Chcesz coś do picia?- zapytała
Z-Jeżeli to ie problem to szklankę wody- powiedziałem
Rose poszła do kuchni i po chwili wróciła ze szklanką wody. Podała mi ją tak, że nasze dłonie się dotknęły. Dziewczyna szybko dała mi szklankę i wzięła swoją dłoń.
Z-Dziękuję- powiedziałem po czym napiłem się wody.
R-J...ja przemyślałam wszystko i doszłam do wniosku, że...









Mamy kolejną część przepraszam że tak długo to trwało ale miałam małe problemy.
Myślę, że kolejna część powinna pojawić się około 30 kwietnia.
Jak myślicie jaką decyzje podjęła Rose?


Przeczytałeś/łaś - skomentuj!!!!

wtorek, 7 kwietnia 2015

Zayn część 2



Nie chciałam go widzieć a co dopiero rozmawiać z nim. Chciałam o nim zapomnieć, zapomnieć o krzywdzie, którą mi wyrządził. Jedynie co chciałam w tej chwili było to żeby zostawił mnie w spokoju i żebym przestała się bać. Chciałam ułożyć sobie życie, ale musiał mi przeszkodzić. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie jego szept.
Z- J..ja chciałem cię przeprosić. Wiem, że bardzo cię skrzywdziłem. Mogę się usprawiedliwiać tym, że byłem pijany ale nie będę tego robił. Wiem, że jestem strasznym sukinsynem.- powiedział i chciał do mnie podejść ale ja odwróciłam się i weszłam do salonu. Usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłonie. Nie chciałam go słuchać. Tak mocno jak go kochałam teraz tak samo go nienawidzę za to, że mi to zrobił. Zayn podszedł i usiadł na kanapie obok mnie. Nie chciałam go widzieć, brzydziłam się nim.
Z- Rose proszę cię wybacz mi to, błagam cię- mówił to i złapał mnie za rękę. Od razu ją wyrwałam i odsunęłam się od niego na bezpieczną dla mnie odległość. Spojrzałam w jego oczy i zobaczyłam w nich ból, smutek, przerażenie.
Z- Boisz się mnie?- zapytał ale chyba wiedział jaka jest odpowiedź. Nic mu nie odpowiedziałam. Zayn wstał obdarzył mnie smutnym wzrokiem i wyszedł z mojego mieszkania. Nie mogłam dłużej powstrzymywać łez i pozwoliłam im spłynąć po moich policzkach. Poszłam i zamknęłam drzwi na klucz. Zegarek wskazywał 22:00 więc weszłam do łazienki i wzięłam odprężający prysznic. Przebrałam się w piżamę i położyłam się spać. Choć byłam zmęczona nie mogłam zasnąć. Myślałam co skłoniło Zayn do przeprosin mnie. Nie dawał znaku życia od 3 miesięcy a teraz przychodzi i wywraca moje życie do góry nogami. W końcu zasnęłam. Obudziły mnie promienie słoneczne, które wkradały się przez żaluzje do mojego pokoju. Wstałam, poszłam wziąć prysznic, umyłam zęby, uczesałam, umalowałam i ubrałam się w to:
Stylizacja LipsPostanowiłam zacząć żyć normalnie. Po śniadaniu wyszłam z domu i postanowiłam wybrać się na zakupy. Chodziłam po sklepach w celu znalezienia fajnych ubrań. Dzisiaj chyba nie był mój szczęśliwy dzień. Nic nie mogłam znaleźć. Wyszłam z kolejnego sklepu, w którym nic nie przypadło mi do gustu. Weszłam do kolejnego z nadzieją, że w końcu coś znajdę. I w końcu znalazłam to:

Stylizacja Pink and Gold





Postanowiłam ją kupić. Podeszłam do kasy i zapłaciłam za tą sukienkę z dodatkami. Wyszłam ze sklepu w lepszym humorze. Weszłam jeszcze do apteki żeby kupić coś na te siniaki. Kupiłam to co było mi trzeba i weszłam jeszcze do kawiarni na kawę i ciastko. Potem wróciłam do domu i wzięłam się za gotowanie obiadu. Po zjedzeniu przygotowanego przeze mnie posiłku umyłam naczynia i poszłam pooglądać telewizje. Nagle usłyszałam dźwięk dzwoniącej mi komórki. Szybko pobiegłam do kuchni, wzięłam komórkę i odebrałam nawet nie patrząc na ekran.
R- Halo?- zapytałam
Z- Rose, proszę cię wybacz mi to- powiedział załamanym głosem
R- Daj mi spokój rozumiesz?- powiedziałam do telefonu
Z-Ale ja cię kocham
R-Jeżeli mnie kochasz to daj mi ułożyć sobie życie- powiedziałam już lekko zdenerwowana
Z-Dam ci spokój tylko proszę cię wysłuchaj mnie- powiedział
R-Masz 5 minut a potem dajesz mi spokój zrozumiałeś?- zapytałam
Z-Zrozumiałem, ale to nie jest rozmowa na telefon. Przyjdę do ciebie za jakieś pół godziny- powiedział i się rozłączył. Zatkało mnie. Wiedziałam, że rozmowa z nim to bardzo zły pomysł. Ale przecież skąd miałam wiedzieć, że to on dzwoni skoro ja idiotka nawet nie patrzyłam na wyświetlacz. Jezu jaka ja głupia jestem. Zaczęłam chodzić po salonie w jedna i w drugą stronę. Bałam się go i to nic nie zmieniło, że chciał mnie przeprosić. Usiadłam na kanapie i zakryłam twarz dłońmi. Bałam się tego spotkania. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Moje ciało odmawiało mi posłuszeństwa. Ogarnęłam się i poszłam otworzyć drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam go ze spuszczoną głową. Gdy zorientował się, że otworzyłam drzwi, podniósł głowę i zobaczyłam to:
Z-Rose pozwól mi to wyjaśnić- powiedział tak cicho, że prawie go nie zrozumiałam.
R- Wejdź, nie będziemy rozmawiać na zewnątrz- powiedziałam i otworzyłam drzwi szerzej żeby wszedł.
Zamknęłam drzwi i poszłam do salonu, a Zayn za mną.
Usiadł na kanapie obok mnie a ja już chciałam się odsunąć gdy usłyszałam jego głos.
Z- Nie bój się, nic ci nie zrobię- powiedział szeptem i zapanowała niezręczna cisza, którą postanowiłam przerwać.
R-Co chciałeś mi powiedzieć?- zapytałam i przyglądałam się moim paznokciom, które po chwili stały się bardzo interesujące. Nie umiałam mu spojrzeć prosto w oczy po tym co mi zrobił. Zayn podniósł głowę i zaczął cicho.
Z-Rose ja wiem, że bardzo cię skrzywdziłem i pewnie teraz mnie nienawidzisz ale uwierz mi, że ja siebie nienawidzę za to co ci zrobiłem, nie mogę na siebie patrzeć. Wiem ile przeze mnie wycierpiałaś i nadal cierpisz ale...- przerwał i złapał mnie za rękę, a drugą złapał mnie za podbródek i zmusił żebym spojrzała w jego załzawione oczy. Po mojej twarzy spływały łzy. Wiedziałam, że nienawidzi gdy przez kogoś płaczę a w szczególności gdy przez niego. Nie umiałam tego powstrzymać, emocje wzięły górę.
Z- Ale ja cię kocham, cholernie kocham i nie umiem bez ciebie żyć. Wiem, że na pewno lepiej byłoby dla ciebie, gdy ułożyłabyś sobie życie z kimś innym, ale nie mogę znieść myśli, że ktoś inny mógłby cię przytulać, całować, dotykać. Wiem, że brzmi to egoistycznie ale moja miłość do ciebie jest tak wielka, że oddałbym  wszystko żeby cofnąć czas- powiedział a po jego policzkach spływały łzy tak samo jak po moich. Odsunęłam się od niego i schowałam twarz w dłonie. Chciałam się uspokoić i przemyśleć wszystko.
Z-Rose?- zapytał a ja podniosłam na niego swoje czerwone od łez oczy
R-Tak?-spytałam
Stylizacja grttZ- Ja cię strasznie przepraszam wybacz mi to błagam cię- powiedział
Teraz to już rozbeczałam się na dobre.
R- Ja muszę to przemyśleć, przepraszam- powiedziałam
Z- Rozumiem- powiedział i kierował się do wyjścia gdy zatrzymał się w połowie odwrócił do mnie i powiedział
Z- Kocham cię i przepraszam- powiedział cicho i wyszedł.
Ja płakałam jak małe dziecko. Po godzinie ryczenia w poduszkę poszłam wzięłam prysznic, przebrałam w to: i poszłam spać.
















Oto kolejna część Zayn 'a.  Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale byłam zajęta.
Czytajcie i komentujcie.
Jak myślicie czy Rose wybaczy Zayn'owi? Czy znowu będą parą? Czy ich miłość przetrwa?
 Piszcie śmiało i komentujcie. ZALEŻY MI NA TYM! :)




















poniedziałek, 16 marca 2015

Zayn część 1



(PRZESZŁOŚĆ)

Byłam zwykłą siedemnastolatką, która miała powodzenie u chłopaków. Moje życie zmieniło się gdy poznałam chłopaka. A dokładnie mulata o kruczoczarnych włosach postawionych na żelu, czekoladowych oczach, malinowych ustach i ciemnej karnacji. Zakochaliśmy się w sobie. Na początku Zayn był miły, spokojny, czuły. Było jak w bajce. Jednak po 3 miesiącach naszego związku zmienił się nie do poznania. Był strasznie nerwowy, stał się oschły w stosunku do mnie. Myślałam, że może ma jakieś gorsze dni, problemy. Jednak po miesiącu nic się nie zmieniało, wręcz przeciwnie. Było jeszcze gorzej. Doszło do tego, że każdy swój problem wyładowywał na mnie. Tak bił mnie. Bałam się go, a jednocześnie kochałam. Ubierała się w swetry by nikt nie zauważył siniaków, które miałam na całym ciele. Gdy wychodził na imprezę zawsze czekałam na niego, zawsze wracał kompletnie pijany i zawsze mnie bił. Pewnie teraz zastanawiacie się dlaczego od niego nie odeszłam? Dlatego, że moja miłość  do niego była tak silna, że za każdym razem mu wybaczałam i wmawiałam sobie, że on mnie kocha. Jednak pewnego wieczoru przesadził. Wrócił do domu z kolejnej imprezy strasznie pijany. Tak tego dnia mnie zgwałcił. Dobrze wiedział, że jeszcze tego nie robiłam. Wszystko mnie bolało. Nie mogłam w to uwierzyć. Tego dnia jeszcze mnie pobił. Siedziałam w kącie pokoju i czekałam aż zaśnie. Gdy upewniłam się, że śpi cicho się spakowałam i wyszłam zalana łzami. Wiecie dlaczego piszę o tym w czasie przeszłym? Dlatego, że odeszłam od niego 3 miesiące temu. Myślałam, że moje życie stanie się lepsze, że wrócę do normalnego stanu. Tak się nie stało. Codziennie zastanawiałam się dlaczego on mi to robił, dlaczego tak mnie krzywdził, czy w ogóle mnie kochał? Nie umiem odpowiedzieć na te pytania tak samo jak nie u mnie o nim  zapomnieć. Siniaki, które mam do tej pory codziennie mi o nim przypominają. Nie mogę dotknąć ramienia, brzucha, obojczyka bo przeszywa mnie okropny ból.
Stylizacja :)

( TERAŹNIEJSZOŚĆ)
Byłam ubrana w to:
Dzisiaj mija dokładnie 3 miesiące jak odeszłam od Zayn' a. Siedzę właśnie przed telewizorem z kubkiem gorącej kawy w ręku i oglądam beznadziejny film. Zastanawiałam się jakby wyglądało moje życie gdyby Zayn się nie zmienił i był taki jak na początku. Pewnie teraz siedzielibyśmy razem na kanapie i przytulali się do siebie, mówiąc czułe słówka. Usłyszałam pukanie do drzwi. Niechętnie zwlekłam się z kanapy i poszłam otworzyć drzwi. Otworzyłam drzwi i zamarłam. To był On. Znowu cały strach wrócił.
Z- J...ja chciałem porozmawiać- powiedział spoglądając na mnie. Tak cholernie się go bałam, że nie mogłam się ruszyć, a tym bardziej odezwać.
Z- Mogę wejść?- zapytał
Ja nie odpowiedziałam. Stałam tam dalej i patrzyłam się na niego  nie wierząc, że znowu chce mnie skrzywdzić. W końcu się otrząsnęłam. Podeszłam do drzwi i chciałam je zamknąć, ale zablokował je nogą. Wszedł do środka, a ja odsunęłam się do tyłu.
Z- Nie bój się, chcę tylko porozmawiać- powiedział podchodząc do mnie coraz bliżej, a ja za każdym razem się odsuwałam aż  w końcu trafiłam na ścianę. Zayn podszedł bardzo blisko mnie i położył rękę na moim obojczyku ja syknęłam z bólu. On natychmiast cofnął swoją rękę.
Z- To przez e mnie?- zapytał
A ja zebrała się na odwagę i powiedziałam, delikatnie ściągając sweter z lewego obojczyka.
J- Myślisz, że sama sobie to zrobiłam?- zapytałam odsłaniając fioletowy obojczyk. W jego oczach zauważyłam łzy. Nie zrobiło to na mnie wrażenia.









Nie wiem kiedy pojawi się kolejna część Harry' ego , ale napisałam taki o Zayn' ie. Myślę, że się spodoba.

niedziela, 1 marca 2015

Harry część 4

Stylizacja ;p


Po około 15 minutach wstałam z pod drzwi i poszłam zbyć rozmazany tusz do rzęs. Po tym incydencie nie chciałam iść na ten bal. Ale obiecałam Zayn' owi, że pójdę więc słowa dotrzymam. Następnie poszłam ugotować sobie obiad. Gdy zjadłam już ugotowane przeze mnie danie poszłam pooglądać telewizję. Nawet nie zauważyłam jak na zegarku pojawiła się 18:00.
Poszłam wziąć prysznic. Po piętnastu minutach spędzonych pod ciepłą wodą wyszłam z kabiny i dokładnie wysuszyłam swoje ciało, zakładając na nie czystą bieliznę. Włosy wysuszyłam suszarką i związałam w niedbałego koka aby nie przeszkadzały mi w robieniu makijażu. Wyszłam w szlafroku z łazienki i poszłam do mojego pokoju. Ubrałam to: Następnie zrobiłam makijaż. O 19:30 usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. W drzwiach stał uśmiechnięty Zayn w garniturze.
Z- Hej. Wow ślicznie wyglądasz- powiedział
J- Hej. Dzięki ty też niczego sobie- odpowiedziałam i zaprosiłam go do środka.
J- Napijesz się czegoś?-zapytałam
Z- Jeżeli to nie problem to wody- odpowiedział cały czas patrząc na mnie.
J- Proszę- podałam mu szklankę z wodą
Z- Dzięki- odpowiedział uśmiechając się co od razu odwzajemniłam. Nagle Zayn stał się poważny i zaczął się denerwować. Chciał to ukryć ale nie udawało mu się to.
J- Zayn co się stało?- zapytałam zmartwiona
Z- N..no bo j...ja się w t...tobie chyba z...zakochałem- odpowiedział spoglądając niepewnie na mnie
Ja byłam w totalnym szoku. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć. Po prostu stałam i się na niego patrzyłam.
Z- Ja rozumiem, że nie znamy się długo i wiem, że nie musisz czuć tego samego do mnie- odpowiedział smutny.  Ja nadal nie wiedziałam co mam powiedzieć.
Z- Dobra, chodź bo spóźnimy się na bal- powiedział
Dopiero teraz ocknęłam się. Poszłam wziąć kopertówkę i wyszłam razem z mulatem. Zamknęłam dom i wsiedliśmy do jego samochodu. Po niecałych 10 minutach byliśmy już pod szkołą. Wysiedliśmy z samochodu i Zayn podszedł do mnie. Złapał mnie za ręce  i powiedział:
Z- Nie chcę żeby to co powiedziałem u ciebie w domu zmieniło nasze relację jeżeli ty tego nie odwzajemniasz- odpowiedział patrząc się prosto w moje oczy
J- J...ja to znaczy my nie znamy się długo ale też mi się podobasz- odpowiedziałam mu
Z- Czy to znaczy, że będziesz moją dziewczyną?- zapytał chyba nie wierzą w to co przed chwila powiedziałam.
J- Tak, to znaczy, że będę twoją dziewczyną- powiedziałam
Zayn bardzo się ucieszył. Wziął mnie na ręce i zaczął okręcać mnie  dokoła. Gdy odstawił mnie na ziemie pocałował mnie w usta. Wtedy zobaczyłam Harry' ego, który zbliżał się w naszym kierunku.
My weszliśmy do środka a Styles został na zewnątrz. Zabawa trwała już w najlepsze. Weszliśmy na salę gimnastyczną i zajęliśmy wolne miejsca przy stole. Następnie poszliśmy tańczyć. Akurat puścili wolny kawałek. Zayn' a ręce powędrowały na moją talie a moje na jego szyję.
Z- Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczysz- powiedział i zaczął zbliżać swoja twarz do mojej
Z- Kocham Cię- powiedział po czym nasze usta spotkały się kolejny raz. Uśmiechnęłam się przez pocałunek. Zayn chyba to zauważył bo też się uśmiechną. Wtedy na salę wszedł Harry. Gdy go zobaczyłam zaczęłam się trochę bać. Na szczęście Zayn tego nie zauważył. Po paru piosenkach przetańczonych z moim chłopakiem poszłam do toalety. Miałam wrażenie, że ktoś za mną idzie, ale pewnie to moja wyobraźnia. Stanęłam przed lustrem i wyjęłam z torebki błyszczek. Podniosłam głowę do góry, a w odbiciu lustra zobaczyłam Harry'ego. Strasznie się przestraszyłam. Odwróciłam się do niego przodem.
J- C..co ty tu robisz?- zapytałam
H- Przyszedłem dokończyć to co zacząłem u mnie w domu- odpowiedział
Moje serce zaczęło bić jak oszalałe ze strachu. Zaczął się do mnie zbliżać, na co ja zaczęłam się cofać do tyłu aż napotkałam się ze ścianą. Podszedł do mnie, złapał za nadgarstki i przywarł do mnie swoim ciałem. Zaczął mnie dotykać, a z moich oczy wypływały łzy. Krzyczałam ale uderzył mnie w głowę, tak mocno, że zemdlałam. Nie wiem co się potem działo.

Zaczęłam powoli otwierać oczy, ale moje ciało nie współgrało ze mną. Wszystko mnie bolało. Gdy przyzwyczaiłam się do światła nie wiedziałam gdzie jestem.





Napisałam kolejną część. Myślę, że się wam spodoba.
Jak myślicie gdzie będzie ( T.I )? Czy Harry zrobił jej krzywdę, a może Zayn ją uratował?
 Piszcie śmiało :)


Przeczytasz = Skomentuj