niedziela, 14 czerwca 2015

Zayn część 6

Notka pod rozdziałem, przeczytajcie WAŻNE!!!!!





R-Przepraszam, to wszystko moja wina- wyszeptałam i poczułam jak po mojej twarzy spływają łzy.
Miałam straszne wyrzuty sumienia. Obwiniałam się za ten wypadek. Po paru minutach uspokoiłam się i siedziałam przy Zayn' ie dopóki nie przyszedł lekarz.
L-Dzień Dobry, przepraszam ale musi pani opuścić salę, muszę zbadać pana Malik-powiedział i podszedł do łóżka, na którym leżał mulat.
R-Oczywiście-powiedziałam i wyszłam spotykając pielęgniarkę.
Usiadłam na krześle i czekałam aż lekarz skończy badanie. Czekałam już dobre pół godziny i nic. Zaczęłam się martwić. Cholera a jak znowu jego stan się pogorszył? Nie Rose nie myśl tak- powiedziała sobie w myślach. Postanowiłam pójść po kawę, bo oczy same mi się zamykały. Krzesła w tym szpitalu nie należą do najwygodniejszych. Podeszłam do automatu i wybrałam sobie zwykłą kawę. Po otrzymaniu kawy udałam się z powrotem pod salę. Usiadłam na krześle i wzięłam łyka kawy. Przyjemna ciecz rozlała się po moim przełyku. Od razu lepiej. Po 25 minutach wypiłam kawę i w tym samym momencie wyszedł lekarz z sali.
R-Jak on się czuje? zapytałam od razu jak wyszedł
L-Jego stan się polepszył co nie oznacza, że jest dobry- powiedział
L-Może pani do niego już wejść, widać, że pani na nim zależy- dodał a ja zdrętwiałam
R-D...dziękuję- powiedziałam i podeszłam do kosza aby wyrzucić kubek
L-Byłbym zapomniał, jutro spróbujemy go wybudzić- powiedział i odszedł
Ubrałam fartuch ochronny i weszłam do sali. Usiadłam na krześle i złapałam jego rękę. Splotłam nasze palce razem i usiadłam na skraju łóżka aby być bliżej niego. Zbliżyłam swoją rękę do jego twarzy aby jej dotknąć, zawahałam się ale po paru minutach zastanawiania się czy dobrze robię zbliżając się do niego dotknęłam jego twarz opuszkami palców. Delikatnie pocierałam jego policzek jedną ręką a drugą trzymałam za rękę. Siedziałam już dość długo i powoli moje powieki stawały się cięższe i cięższe aż w końcu zasnęłam.
 
Poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu. Otworzyłam oczy i od razu oślepiło mnie światło. Zamrugałam kilka razy przyzwyczajając się do jasności w pomieszczeniu. Zobaczyłam, że ręka, która leżała na moim ramieniu należy do lekarza.
L-Dzień Dobrym musi pani wyjść spróbujemy go wybudzić. Jego stan się o wiele polepszył od wczorajszego- powiedział z uśmiechem 
R-Dzień Dobry, dobrze już wychodzę-odpowiedziałam
Wstałam i pochyliłam się nad twarzą Zayn' a. 
R-Już nie długo się zobaczymy, obiecuję - szepnęłam i złożyłam na jego policzku delikatny pocałunek.
Odwróciłam się i dopiero teraz przypomniałam sobie, że lekarz był w środku. Napotkałam jego uśmiechnięta twarz i od razu się zarumieniłam. Odwzajemniłam gest i wyszłam z sali siadając na krześle. Zastanawiałam się dlaczego go pocałowałam. Cholera jasna coś do niego czuję. Przez te wszystkie dni próbowałam to od siebie odepchnąć, okłamując przy tym siebie i jego.
Nie wiem ile czasu zajęło mi rozmyślanie o tym ale z tego wyrwał mnie lekarz.
L-Wybudziliśmy go ale w tym momencie śpi, najdłużej do jutra powinien się obudzić. Jeżeli pani chce może do niego wejść- uśmiechnął się i poszedł
Weszłam do środka i usiadłam na krześle obok łóżka. Położyłam swoją dłoń na jego i delikatnie ją ścisnęłam.
 
*Oczami Zayn' a*
 
Czułem przerażający ból, który przeszywał całe moje ciało. Chciałem otworzyć oczy ale miałem wrażenie, że moje powieki ważą kilogramy. Poczułem, że ktoś najpierw kładzie swoją rękę na mojej a potem delikatnie ją ściska. Potem usłyszałem słowa, których w życiu bym się nie spodziewał.
R-Nie zostawię cię słyszysz, nie zostawię. Potrzebuję cię i walcz, masz walczyć- powiedziała
Skądś znam ten głos. Czekaj, czekaj przecież to głos Rose. Cholera teraz miałem po co otworzyć te cholerne oczy. Zebrałem w sobie całą siłę i otworzyłem oczy. Od razu oślepiło mnie światło, przez co zamrugałem kilka razy. Później zobaczyłem twarz dziewczyny i znowu zamknąłem oczy i zasnąłem.
 
 
 
 
 
NOTKA
Już niedługo zaczynają się wakacje co wiąże się z tym, że będę częściej dodawała rozdziały.
Założyłam nowego bloga tym razem będzie on poświęcony Zayn' owi. Będzie to fanfiction pod tytułem Do not wess with an angel. Pierwszy rozdział powinien pojawić się po 18 czerwca może trochę wcześniej ale to wam napiszę na tym blogu. Na tym blogu także będą pojawiały się posty.
 
Do zobaczenie nie długo.
Jak myślicie co stanie się z Zayn'em i Rose?
Buźki :)

Niall

-Przestań i tak ci nie powiem!-powiedziałam trzeci raz mojemu przyjacielowi
-Ale mówiłaś,że między wami wszystko skończone!-powiedział Niall z wyrzutem
-No tak powiedziałam,ale przyszedł i przeprosił i...-nie dane było mi dokończyć,ponieważ przerwał Horan
-I wcisnął ci kit,że już więcej tego nie zrobi i tak dale,i tak dalej.Prawda?-no może faktycznie tak było,ale on się zmienił...chyba
-A co cię to obchodzi co mi powiedział i o czym rozmawialiśmy?
-Martwię się o ciebie!-zaczął krzyczeć
-Nie musisz nie jesteś moim ojcem do cholery!-wykrzyczałam i wzięłam swoją torebkę z fotela i wybiegłam z jego mieszkania i kierowałam się do domu
*Perspektywa Niall'a*
Dlaczego ona nie da sobie nic powiedzieć? Dlaczego słucha tylko tego pedała,który cały czas ją wykorzystuje? W ogóle po co ona się z nim zadaje i na co do niego wróciła,czy to,że zdradził ją cztery razy,nie przedstawił jej rodzicom tylko wziął jakąś laskę,którą sam ledwo znał nie dało jej do myślenia?
Czy ona musi się tak zgrywać? Czasami mam wrażenie,że jestem jej manekinem i wujkiem dobrą radą przy,którym może się wypłakać,wyżalić i po wyklinać ludzi którzy zrobili jej przykrość.
Ona nigdy nie zobaczy we mnie kogoś więcej niż tylko przyjaciela,bo jest zafascynowana Dan'em,który wiedząc jak ją traktuje zachowuje się jak idiota.
Ile chciałbym dać,aby ona pocałowała mnie tak jak jego,czyli człowieka,który jej nie kocha.
-Dobra Niall ogarnij się,przecież ona już wybrała i to nie jesteś ty-powiedziałem sobie,ale to nie bardzo pomogło. Można powiedzieć,że czułem się bardziej zdołowany?
-Chyba powinienem do niej zadzwonić i przeprosić za to,że tak się zachowałem-jak powiedziałem tak zrobiłem sięgnąłem po telefon i wybrałem numer (T.I)
-Nie odbiera,super-prychnąłem i spróbowałem jeszcze raz i nic i jeszcze i nic
-Dobra pogadam z nią jutro w pracy powinna być
*W tym samym czasie (T.I)*
Nie chcę wracać do domu,nie wiem czy chcę tam teraz być po tym co się stało. Nie wiem co powinnam zrobić. Może Niall miał rację,ale ja go kocham i chcę zobaczyć jak będzie się w stosunku do mnie zachowywał. Po trzech godzinach spacerowania i rozmyślania wróciłam padnięta do domu. Wzięłam prysznic,umyłam zęby,przebrałam się w piżamę i poszłam spać wcześniej ustawiając budzik.
*Rano*
Obudziłam się pół godziny przed budzikiem i postanowiłam chwilkę poleżeć i pomyśleć,ale tak bolała mnie głowa,że nie dałam rady więc wymyłam się i umyłam zęby,wymalowałam się,zrobiłam kucyka i ubrałam się w to postawiłam trochę na wygodę,ale też nie bardzo,bo to praca a nie spacer.
O 7 wyszłam na podwórko i czekałam,aż przyjedzie po mnie Niall bo zawsze jeździliśmy razem,ale przypominając sobie wczorajszy dzień chyba powinnam pójść na autobus.
Gdy już miałam ruszyć na przystanek zobaczyłam auto Horan'a,które zatrzymało się obok i wysiadł z niego blondyn.
-Yhym...yyy..cześć-nie wiedział co powiedzieć nie dziwię mu się ja też nie wiem co powiedzieć,bo było co najmniej dziwnie? Nie wiem czy to dobre określenie tej sytuacji chyba bardziej nie zręcznie. Tak to dobre słowo.
-Ymm..hej
-To co jedziemy?-na znak zgody kiwnęłam głową i wsiadłam do auta
Przez całą drogę nie odzywaliśmy się do siebie. Gdy wysiedliśmy pod firmą zastanawiałam się czy dziękować Bogu za to,że się nie pokłóciliśmy,bo znając nas to mało brakowało.
Kiedy weszliśmy do firmy zaczęliśmy kierować się w stronę windy,która miała zawieźć nas na 24 piętro,na którym pracowaliśmy.
*Perspektywa Niall'a*
Nie wiem czy zaczynać ten temat,bo jeszcze się pokłócimy i co nam z tego,bo mnie to w cale nie cieszy no ale muszę spróbować wybić jej tego typa z głowy przynajmniej spróbować.
-Hej (T.I) mogę na chwilkę?-zapytałem widząc jak robi coś na komputerze
-Tak,coś się stało?-zapytała
-Nie,to znaczy tak,chodzi o Dan'a. Trochę nerwowo zareagowałem przepraszam.
-Spokojnie nic się nie stało,miałeś prawo się tak zachować-no właśnie miałem i dalej mam ale nie chcę cię denerwować
-No to,ja wracam do pracy jak skończysz pracę to poczekaj w holu ok?
-Dobra pa-odpowiedziała a ja wyszedłem
Gdy skończyłem pisać ostatniego e-mail'a zamknąłem komputer i zjechałem windą na sam dół. Po czym zobaczyłem uśmiechniętą (T.I) i od razu do niej podszedłem i złapałem za rękę co było głupie i nie przemyślane z mojej strony,więc od razu ją zabrałem i otworzyłem drzwi (T.I).
Wsiadając do auta prawie potknąłem się o kamień leżący pod drzwiami,na co (T.I) się zaśmiała.
-Taa to się nazywa zrobić dobre wrażenie na dziewczynie-powiedziałem sobie w myślach i zamknąłem drzwi od tego przeklętego samochodu
-Dzięki,że mnie podwiozłeś może wejdziesz?-zapytała (T.I)
-No dobra
Wchodząc do jej domu od razu poczułem charakterystyczny zapach perfum (T.I).
-Poczekaj tutaj na mnie pójdę się tylko przebrać-powiedziała i wbiegła po schodach na górę
*Perspektywa (T.I)*
Usłyszałam dźwięk mojego telefonu,który obwieszczał,że ktoś do mnie dzwoni. Szybko wzięłam telefon do dłoni nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam do ucha.
-Hej kochanie!-usłyszałam po drugiej stronie wesoły głos Dan'a,który wyprowadził mnie z równowagi
-Hej,co tam?
-Słuchaj mam sprawę,bo w sobotę jest kolacja u moich rodziców i dobrze by było gdybyś wpadła-a sobota jest o kurde jutro
-Dobra
-Tylko oni nie bardzo lubią blondynki,więc jak byś mogła przefarbować włosy byłbym wdzięczny-co on do cholery mówi ja mam przefarbować włosy? Przecież to mój naturalny kolor no ale miejmy nadzieję,że to tylko na jeden dzień.
-Ok pa-powiedziałam i szybko się rozłączyłam
Pobiegłam na dół i zobaczyłam Niall'a na kanapie,który oglądał jakiś serial.
Gdy mnie zobaczył zeskoczył z kanapy jak poparzony.
-Co się stało?-zapytał
-Musimy jechać do sklepu po farbę do włosów-krzyknęłam i złapałam go za rękę
-Co? Ale po co? Przecież mówiłaś,że nie będziesz farbować
-No tak,tak mówiłam,ale to było dawno
-A tak na prawdę to po co ci ta farba?-zapytał nie wiem czy powinnam mówić mu o tym gdzie jutro idę ale prędzej czy później i tak się dowie
-Jadę na kolację do rodziców Dan'a i muszę zmienić kolor włosów-powiedziałam wiem to głupio brzmiało no ale trudno
-Aha-tylko tyle powiedział wiem,że to trudne
Gdy byliśmy pod sklepem od razu podbiegłam do jednego z regałów i wzięłam dosyć ciemny brąz,który był zdecydowanie za ciemny,ale dla miłości trzeba się poświęcić.
Z Horan'em wróciliśmy do mojego domu,a było już po 20 i otworzyłam farbę.
Wymieszałam wszystkie substancje i nałożyłam farbę na głowę i owinęłam włosy ręcznikiem.
-Niall,która godzina?-zapytałam,ponieważ muszę wiedzieć o której ściągnąć ten ręcznik i zmyć farbę z głowy.
-Za dziesięć dziewiąta-a to dobra,to o wpół do dziesiątej trzeba się tego pozbyć
Weszłam do swojego pokoju i ubrałam się w to. Zeszłam na dół i usiadłam obok Niall'a na kanapie i oglądaliśmy film.
Po 21 zaczęłam ziewać co nie było dobrym znakiem,ale pomyślałam,że się położę tylko nastawię budzik na 21:30 i tak zasnęłam.
 Obudziłam się gdy Niall zaczął się kręcić. Gdy zobaczyłam,która godzina przestraszyłam się zegarek wskazywał 23. Skoczyłam na równe nogi i pobiegłam do łazienki po drodze zdejmując ręcznik z głowy. Podbiegłam do wanny i wzięłam słuchawkę od prysznica i nachyliłam głowę. Spłukiwałam całą farbę i potem umyłam włosy szamponem i wróciłam na dół tyle,że przykryłam Niall'a kocem,a sama poszlam do swojej sypialni i zasnęłam.
Gdy wstałam o 8 od razu popędziłam do łazienki zobaczyć co z tego wczorajszego farbowania wyszło. Kiedy weszłam do środka i zobaczyłam się w lustrze myślałam,że padnę i w przenośni i dosłownie.
-Aaaa co to jest?-krzyknęłam na tyle głośno,że mój wrzask obudził śpiącego na dole Niall'a,który przybiegł na górę zobaczyć co się stało.
-O kurde,co ci się stało?-powiedział i zaczął się śmiać
-A nie widać? Przefarbowałam się,może nie do końca o to chodziło,ale będę musiała to poprawić
-Żartujesz? Masz zielone włosy. To nie wygląda dobrze,to wygląda fatalnie.
-Dzięki,że mnie wspierasz i cieszę się,że ci się podobam-powiedziałam z sarkazmem
-Oj no dobra nie bądź zła,ale wyglądasz jak by zwymiotowała na ciebie jednorożec
-Ha ha ha bawi cię to?-zapytałam i pokazałam mu język,chodź nie ukrywam mi też było do śmiechu
-No dobra koniec pojedziesz do sklepu i kupisz mi czarną farbę nie brązową może będzie lepsza
-Dobra już lecę-to powiedziawszy wyszedł z domu i pojechał do sklepu
*20 minut później*
-No w końcu co tam tyle robiłeś?
-Jak to co wybierałem ci tą cholerną farbę-powiedział i podał mi farbę
Gdy już wyszedł mi kolor i zjadłam śniadanie dostałam sms od Dan'a,że będzie po mnie o 19,więc nie miałam co robić i zaczęłam sprzątać,a Niall pojechał do siebie.
O 18:30 byłam już po prysznicu,umalowana i uczesana. Pozostało mi tylko wybrać strój na dzisiejszą kolację ubrałam to.
Gdy na zegarku wybiła 19 nikogo nie było na moim podjeździe,ale dalej czekałam i czekałam i nie przyjeżdżał. Popatrzyłam na zegarek 20:14 fajnie znowu mnie wystawił.
Wzięłam swój telefon z zamiarem zadzwonienia i wyjaśnienia całej sprawy,ale gdy popatrzyłam na wyświetlacz i miałam jedną wiadomość od mojego niby chłopaka.
"Skarbie dziś nie przyjadę nie mam czasu"
O ta ja już wiem dlaczego nie masz czasu kolejna dziewczyna taa już się na to nie nabiorę o nie skończyło się cwelu.
"Dobra koniec tej gierki. Nie chcę już z tobą być. Miłej zabawy!"
"Jak chcesz"-ale z niego ignorant.
Zadzwonię do Niall'a chodź pewnie śpi,ale spróbuję.
-Halo,Niall mógłbyś przyjść?
-No jasne,ale myślałem,że jesteś na tej kolacji.
-No tak,ale wyjaśnię ci to wszystko gdy przyjdziesz
-Ok,zaraz będę
Wydawało mi się,że Niall był pijany,ale raczej mi się wydawało,bo on prawie nigdy nie pije.
Po 10 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi i szybko wstałam aby otworzyć,ponieważ nie chciałam aby blondynek stał pod drzwiami.
-Hej Niall- powiedziałam,szybko otwierając drzwi
-Hej-odpowiedział ledwo trzymając się na nogach
Czyli nie wydawało mi się,ale wydawał się mniej pijany,a teraz jest jak by bardziej upity.
-Słuchaj zanim tu przyszedłem wypiłem całą butelkę wina i trzy piwa,a to wszystko przez to,że nie dam rady ci tego powiedzieć będąc trzeźwy.
-A,więc kocham cię,kocham cię na prawdę nie jak Dan. Tylko to jest prawdziwa miłość.-mnie zatkało dosłownie,jak on może mnie kochać?
-Ale jak?
-Od kąt cię poznałem nie jesteś dla mnie tylko przyjaciółką,ale jeżeli nie czujesz do mnie tego samego to nie będę zły
-Nie,to nie o to chodzi tylko jestem zdziwiona,ale ja też coś do ciebie czuję-powiedziałam z uśmiechem
-Naprawdę?-zapytał nie dowierzając
-Tak-przybliżyłam się do niego i namiętnie pocałowałam
Czuję,że to będzie prawdziwa miłość,a nie fałszywa jak z Dan'em.
 
 
 
 
Ten imagin został napisany przez moja koleżankę, która prowadzi ze mną tego bloga.
 
Komentujcie!!!!!!!!!!
Dzisiaj powinien pojawić się jeszcze jeden post. :)
 
 
 
 
 

niedziela, 7 czerwca 2015

Zayn część 5



R-Rose
L-Lekarz
P-Pielęgniarka




L-Mam dla pani złe wiadomości- powiedział lekarz.
R-Czy o..on nie żyje?- zapytałam z trudem, ponieważ moje ciało odmawiało mi posłuszeństwa.
L-Uratowaliśmy go ale jego stan jest krytyczny- powiedział
R-Błagam zróbcie coś żeby on przeżył- powiedziałam i wybuchłam jeszcze większym płaczem
L-Robimy wszystko co w naszej mocy ale n...- nie dokończył ponieważ wyszła pielęgniarka i przeszkodziła
P-Panie doktorze stan Pana Malika się pogorszył- powiedział a mi się zrobiło słabo
P-Dobrze się pani czuję?- zapytała mnie
R-T...tak. Proszę ratujcie go- powiedziałam chowając twarz w ręce
P- Robimy co w naszej mocy, przepraszam ale muszę iść-powiedział
Nic nie odpowiedziałam tylko usiadłam na krześle przed salą i pozwoliłam aby wszystkie emocje ze mnie wyszły. Usłyszałam  jak drzwi się otwierają, szybko wstałam i zobaczyłam jak wywożą z sali Zayn' a. Obok niego szedł lekarz, który go reanimował.
R-Gdzie go zabieracie?- zapytałam i szłam za nimi
L- Na salę operacyjną- powiedział a ja miałam wrażenie, że zaraz zesłabnę.
R-A...ale dlaczego, co się dzieje?- zapytałam
L-Przepraszam, nie mogę teraz rozmawiać- powiedział i wjechali do pomieszczenia, na którego drzwiach pisało Sala operacyjna.
P-Nie może Pani tam wejść, proszę usiąść i czekać- powiedziała i zniknęła za drzwiami.
Usiadłam i nie wiedziałam co robić. W mojej głowie pojawiały się najgorsze scenariusze. Pokręciłam głową, żeby wyrzucić je i nie myśleć w ten sposób. Ja nie mogę go stracić, nawet po tym co mi zrobił. Boże ja go chyba nadal kocham albo tak mi się wydaje. To moja wina może gdybym mu tego nie powiedziała, że nie chcę go już więcej spotkać może nie doszłoby do tego cholernego wypadku. Mogłam dać mu chociaż spróbować albo załatwić to w inny sposób. Jezu mam wyrzuty sumienia. Nie wiem jak długo siedziałam bo chyba musiałam zasnąć. Poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą twarz lekarza. Wstała szybko i zapytałam:
R-Co z nim?
L-Udało nam się go uratować, musieliśmy przeprowadzić operację, ponieważ dostał krwotoku wewnętrznego. Najbliższa doba zdecyduje o wszystkim- powiedział
R-Dziękuję Panie Doktorze. Gdzie on teraz jest?- zapytałam
L-Teraz jest na Oiomie jego stan nadal jest ciężki- powiedział
R-Rozumiem i jeszcze raz dziękuję-powiedziałam
L-To moja praca-odpowiedział
R-Kiedy będę mogła do niego wejść-zapytała
L-Jeżeli jego stan się polepszy to możliwe, że najszybciej jutro lub za dwa\trzy dni. Przepraszam ale muszę iść do pacjentów, a Pani niech jedzie do domu i odpocznie- powiedział i podał mi dłoń.
R-Dobrze- odpowiedziałam i uścisnęłam jego dłoń.
Nie chciałam go zostawiać więc postanowiłam, że zostanę w szpitalu. Poszłam na odpowiedni oddział i usiadłam na krześle, które stały na korytarzu. Moje oczy powoli się zamykał aż w końcu zasnęłam. Obudziłam się i poczułam przeszywający ból głowy. Spojrzałam na komórkę i zobaczyłam, że jest 6:30. Postanowiłam pojechać do domu i się przebrać. Wstałam i podeszłam do windy. Przycisnęłam guzik przywołujący windę, po kilku minutach byłam już w środku.
Stylizacja Na co dzieńZjechałam na parter i wyszłam do wcześniej zamówionej taxówki. PO 25 minutach byłam już pod moim domem. Weszłam do środka i od razu poszłam pod prysznic. Po 10 minutach spędzonych pod ciepłą wodą wyszłam, wytarła się i założyłam nową bieliznę. Poszłam do mojej garderoby i ubrałam się w to:
Zaraz po ubraniu się chwyciłam swoją torebkę i pojechałam do szpitala. Po 25 minutowej jeździe byłam na miejscu i od razu pojechałam windą na odpowiedni odział. Poszłam pod salę, w której leży Zayn i usiadłam na krześle. Po chwili zjawił się doktor i powiedział, że stan Zayn 'a się polepszył i mogę do niego wejść. Podziękowałam mu, ubrałam ochronny fartuch i weszłam do środka. Usidłam na krześle obok jego łóżka i złapałam za jego rękę, do której była podpięta kroplówka.
R-Przepraszam, to wszystko moja wina- wyszeptałam i poczułam jak po mojej twarzy spływają łzy.








Tak wiem, że krótki ale nie miałam weny.

Mamy kolejną część !!!!!!!!!!
Jeżeli przeczytaliście zostawiajcie komentarze.
Myślę, że rozdział się wam spodoba.
Do następnego buźki :)