Piosenka do tego rozdziału to- Wiz Khalifa - See You Again ft. Charlie Puth
*Oczami Zayn'a*
Znowu wszystko spierdoliłem. Powinienem dziękować jej, że w ogóle tutaj przyszła po tym wszystkim. Musiała walczyć sama ze sobą żeby tu przyjść ale ja pierdolony Zayn Malik musiałem coś spieprzyć jak zawsze zresztą. Muszę za nią pójść bo stracę ją już do końca jeżeli już tego nie zrobiłem. Odpiąłem kroplówkę i inne urządzenia, które były przypięte do mojej klatki piersiowej i spróbowałem wstać. Nie zdążyłem dobrze usiąść a przeszył mnie okropny ból, który przeszedł po całym moim ciele. Nie. nie poddam się zniosę ten ból dla niej. Wstałem sycząc z bólu i wyszedłem powoli z sali. Każdy krok sprawiał mi coraz więcej bólu. Widziałem ją jak podnosi się z podłogi i kieruje się do windy. Jeżeli teraz nie przyśpieszę, stracę ją. Przyśpieszyłem najbardziej jak mogłem ale i tak miałem wrażenie, że idę jak ślimak.
Z-Rose!-krzyknąłem.
Mój krzyk nic nie dał, wręcz przeciwnie jeszcze bardziej przyśpieszyła ale po chwili zauważyłem jak każdy jej krok jest coraz wolniejszy aż traci równowagę i upada na ziemię uderzając o nią głową. Zacząłem biec do niej nie zważając na przerażający ból w całym moim ciele. Upadłem na kolana obok niej i położyłem jej głowę na swoich kolanach.
Z-Rose, proszę cię odezwij się- powiedziałem jednak nie zareagowała.
Z-Rose!- krzyknąłem jednak i to na nic.
Panika ogarnęła całe moje ciało i nie myślałem racjonalnie. Zacząłem krzyczeć przywołując tym lekarza i pielęgniarkę. Po chwili zjawił się kolejny lekarz, który odciągnął mnie od Rose. Zacząłem się wyrywać lecz byłem za słaby. Po chwili znajdowałem się w sali, w której dotychczas leżałem i lekarz przypinał mi kroplówkę i inne duperele. Teraz nic mnie nie obchodziło oprócz Rose.
L-Proszę się nigdzie nie ruszać więcej, bo zrobi Pan sobie tym krzywdę i wyląduje pan na wózku inwalidzkim- powiedział i miał zamiar wyjść z sali.
Z-Dobrze, ale mam do pana doktora prośbę- powiedziałem
L-Jaką?-zapytał
Z-Może doktor sprawdzić co z moją dziewczyną tą która straciła przytomność na korytarzu?- zapytałem
L-Sprawdzę ale proszę się stąd nigdzie nie ruszać.- powiedział i wyszedł
Ja pierdolę przecież ja nie wytrzymam tutaj bez niej. Boże co ja narobiłem. Po paru godzinach lekarz dalej nie przychodził co mnie zajebiście wkurwiało. Jak bym mógł to już dawno siedziałbym przy niej ale nie mogę się kurwa ruszyć z tego pieprzonego łóżka. Muszę znaleźć osobę, która pójdzie i sprawdzi o z nią. Po dłuższym rozmyślaniu wyjąłem telefon z szafki obok łóżka i poszukałem w kontaktach numeru, do którego nie dzwoniłem już w cholerę długo. Wybrałem kontakt i czekałem aż ktoś odbierze. Po dwóch sygnałach usłyszałam dobrze znajomy mi głos.
W-Halo?-zapytała moja młodsza siostra.
Z- Cześć Waliyha- powiedziałem nie pewnie
W-Zayn?! Boże człowieku czemu nie dawałeś znaku życia wiesz jak się martwiliśmy- zaczęła gadać jak najęta co musiałem przerwać jak najszybciej bo nie dała by mi żyć. Taki urok młodszej siostry, która ma jedną wielką wadę: jak zacznie nawijać to nie może przestać.
Z-Potrzebuje twojej pomocy- powiedziałem a raczej przerwałem mojej siostrze
W-O co chodzi?- zapytała
Z-Musisz do mnie przyjechać- powiedziałem
W-Jezu czy ja zawsze muszę wszystko z ciebie wyciągać? Gadaj o co się stało?-powiedziała
Z-Wal weź przystopuj bo mnie głowa zaczyna boleć- powiedziałem
W- No mów gdzie mam przyjechać?- zapytała spokojnie. Co za zmienne humorki.
Z-Do szpitala św. Tomasza- powiedziałem
W-ty jesteś w szpitalu co ci się stało?- wydarła się do telefonu przez co ucierpiało moje ucho.
Z-Chcesz żebym ogłuchł ?- zapytałem\
W- No nie- powiedziała
|Z- To się nie drzyj. Dowiesz się wszystkiego na miejscu- powiedziałem
W- Dobra już jadę. Pa-powiedział
Z- Pa- pożegnałem się i rozłączyłem
No to chyba nadszedł czas na spotkanie z siostrzyczką- pomyślałem
Cześć wszystkim. Przepraszam, że długo nie dodawałam rozdziałów ale są wakacje i postanowiłam zrobić sobie przerwę. Teraz wróciłam z weną więc będą rozdziały.
W ramach rekompensaty macie tu kolejny rozdział Zayn'a.
Miłego czytania!!!!!!!!!!!!
Mrs. Malik <3
*Oczami Zayn'a*
Znowu wszystko spierdoliłem. Powinienem dziękować jej, że w ogóle tutaj przyszła po tym wszystkim. Musiała walczyć sama ze sobą żeby tu przyjść ale ja pierdolony Zayn Malik musiałem coś spieprzyć jak zawsze zresztą. Muszę za nią pójść bo stracę ją już do końca jeżeli już tego nie zrobiłem. Odpiąłem kroplówkę i inne urządzenia, które były przypięte do mojej klatki piersiowej i spróbowałem wstać. Nie zdążyłem dobrze usiąść a przeszył mnie okropny ból, który przeszedł po całym moim ciele. Nie. nie poddam się zniosę ten ból dla niej. Wstałem sycząc z bólu i wyszedłem powoli z sali. Każdy krok sprawiał mi coraz więcej bólu. Widziałem ją jak podnosi się z podłogi i kieruje się do windy. Jeżeli teraz nie przyśpieszę, stracę ją. Przyśpieszyłem najbardziej jak mogłem ale i tak miałem wrażenie, że idę jak ślimak.
Z-Rose!-krzyknąłem.
Mój krzyk nic nie dał, wręcz przeciwnie jeszcze bardziej przyśpieszyła ale po chwili zauważyłem jak każdy jej krok jest coraz wolniejszy aż traci równowagę i upada na ziemię uderzając o nią głową. Zacząłem biec do niej nie zważając na przerażający ból w całym moim ciele. Upadłem na kolana obok niej i położyłem jej głowę na swoich kolanach.
Z-Rose, proszę cię odezwij się- powiedziałem jednak nie zareagowała.
Z-Rose!- krzyknąłem jednak i to na nic.
Panika ogarnęła całe moje ciało i nie myślałem racjonalnie. Zacząłem krzyczeć przywołując tym lekarza i pielęgniarkę. Po chwili zjawił się kolejny lekarz, który odciągnął mnie od Rose. Zacząłem się wyrywać lecz byłem za słaby. Po chwili znajdowałem się w sali, w której dotychczas leżałem i lekarz przypinał mi kroplówkę i inne duperele. Teraz nic mnie nie obchodziło oprócz Rose.
L-Proszę się nigdzie nie ruszać więcej, bo zrobi Pan sobie tym krzywdę i wyląduje pan na wózku inwalidzkim- powiedział i miał zamiar wyjść z sali.
Z-Dobrze, ale mam do pana doktora prośbę- powiedziałem
L-Jaką?-zapytał
Z-Może doktor sprawdzić co z moją dziewczyną tą która straciła przytomność na korytarzu?- zapytałem
L-Sprawdzę ale proszę się stąd nigdzie nie ruszać.- powiedział i wyszedł
Ja pierdolę przecież ja nie wytrzymam tutaj bez niej. Boże co ja narobiłem. Po paru godzinach lekarz dalej nie przychodził co mnie zajebiście wkurwiało. Jak bym mógł to już dawno siedziałbym przy niej ale nie mogę się kurwa ruszyć z tego pieprzonego łóżka. Muszę znaleźć osobę, która pójdzie i sprawdzi o z nią. Po dłuższym rozmyślaniu wyjąłem telefon z szafki obok łóżka i poszukałem w kontaktach numeru, do którego nie dzwoniłem już w cholerę długo. Wybrałem kontakt i czekałem aż ktoś odbierze. Po dwóch sygnałach usłyszałam dobrze znajomy mi głos.
W-Halo?-zapytała moja młodsza siostra.
Z- Cześć Waliyha- powiedziałem nie pewnie
W-Zayn?! Boże człowieku czemu nie dawałeś znaku życia wiesz jak się martwiliśmy- zaczęła gadać jak najęta co musiałem przerwać jak najszybciej bo nie dała by mi żyć. Taki urok młodszej siostry, która ma jedną wielką wadę: jak zacznie nawijać to nie może przestać.
Z-Potrzebuje twojej pomocy- powiedziałem a raczej przerwałem mojej siostrze
W-O co chodzi?- zapytała
Z-Musisz do mnie przyjechać- powiedziałem
W-Jezu czy ja zawsze muszę wszystko z ciebie wyciągać? Gadaj o co się stało?-powiedziała
Z-Wal weź przystopuj bo mnie głowa zaczyna boleć- powiedziałem
W- No mów gdzie mam przyjechać?- zapytała spokojnie. Co za zmienne humorki.
Z-Do szpitala św. Tomasza- powiedziałem
W-ty jesteś w szpitalu co ci się stało?- wydarła się do telefonu przez co ucierpiało moje ucho.
Z-Chcesz żebym ogłuchł ?- zapytałem\
W- No nie- powiedziała
|Z- To się nie drzyj. Dowiesz się wszystkiego na miejscu- powiedziałem
W- Dobra już jadę. Pa-powiedział
Z- Pa- pożegnałem się i rozłączyłem
No to chyba nadszedł czas na spotkanie z siostrzyczką- pomyślałem
Cześć wszystkim. Przepraszam, że długo nie dodawałam rozdziałów ale są wakacje i postanowiłam zrobić sobie przerwę. Teraz wróciłam z weną więc będą rozdziały.
W ramach rekompensaty macie tu kolejny rozdział Zayn'a.
Miłego czytania!!!!!!!!!!!!
Mrs. Malik <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz