czwartek, 21 maja 2015

zayn część 4



R-J...ja przemyślałam wszystko i doszłam do wniosku, że...- nie dokończyłam ponieważ Zayn mi przerwał
Z- Poczekaj ja muszę ci coś powiedzieć. Posłuchaj ja przez te trzy miesiące bardzo się zmieniłem przestałem pić, imprezować. Przede wszystkim zrozumiałem jak bardzo cię kocham, ja nie mogę bez ciebie żyć. Wiem, że moje zachowanie w stosunku do ciebie było okropne i nienawidzę się za to, że
cię skrzywdziłem ale ja naprawdę cię kocham. Zależy mi na tobie najbardziej na świecie i jeżeli dasz mi jeszcze jedna szansę będę się starał abyś była najszczęśliwszą kobietą na świecie. Wiem, że teraz moje gadanie pewnie nie wpłynie na twoją decyzję także proszę cię przemyśl to jeszcze ja naprawdę się zmieniłem.- powiedział a ja już zdążyłam się rozbeczeć
R-J...ja nie potrafię ci już zaufać- powiedziałam wycierając łzy z, które wypłynęły z moich oczu.
Z-Ale ja się postaram i zrobię wszystko żebyś mi znowu zaufała.-powiedział ale on chyba nie zrozumiał co chciałam powiedzieć wcześniej.
R-Nie zrozumiałeś mnie ja nie umiem i nie chcę ci zaufać, nie chcę się więcej z tobą spotykać nie chcę i lepiej będzie jeżeli się już więcej nie zobaczymy- powiedziałam na jednym wdechu i spoglądnęłam w jego oczy

*Oczami Zayn'a*
R-Nie zrozumiałeś mnie ja nie umiem i nie chcę ci zaufać, nie chcę się więcej z tobą spotykać nie chcę i lepiej będzie jeżeli się już więcej nie zobaczymy- powiedziała na jednym wdechu i spoglądnęła w moje oczy.
Właśnie teraz zawalił mi się świat. Miałem nadzieję, że da mi jeszcze jedną szanse, teraz ta nadzieja poszła się pieprzyć. Jezu czemu jestem takim kretynem?
Z- N...nie rób mi tego- powiedziałem patrząc na nią
Z- Słyszysz, nie zostawiaj mnie proszę cię. Zrobię wszystko co będziesz chciała tylko nie odchodź- powiedziałem i moje łzy wypłynęły i spłynęły mi po policzkach.
R-J...ja nie mogę- powiedziała
Boże co ja mam zrobić? Nie, nie pozwolę jej odejść. Jest moim sercem a bez niego nie da się żyć.
R-Myślę, że powinieneś już iść- powiedziała
Wstałem, wytarłem oczy i zatrzymałem się w pól kroku.
Z- Jesteś moim sercem a bez niego nie da się żyć- powiedziałem i wyszedłem.
Wsiadłem w samochód i ruszyłem. Wyjechałem na drogę i przyśpieszyłem. W pewnym momencie straciłem panowanie nad kierownicą i słyszałem potem tylko pisk opon, uderzenie, okropny ból przeszywający całe moje ciało. Potem już nic nie pamiętam.


* Oczami Rose *
O czym on mówi? Boże a jak on sobie coś zrobi? Nie, na pewno nie, muszę wybić to sobie z głowy. Poszłam do kuchni i nastawiłam wodę na gorącą czekoladę. Nie mogę pozbyć się tego co powiedział przed wyjściem: Jesteś moim sercem a bez niego nie da się żyć  Jezu to brzmiało jakby chciał sobie coś zrobić. Może źle go potraktowałam? Nie no co za głupoty to on mnie źle traktował a nie ja jego. Matko co się ze mną dzieje. Mam złe przeczucia. Moje myśli przerwał mój telefon. Na wyświetlaczu pojawiło się imię Zayn. Nie, nie będę odbierać a jak coś się stało jednak odbiorę. Przesunęłam po dotykowym ekranie i :
R-Halo?
P-Czy rozmawiam z Rose Smith?
R- Tak
Stylizacja Chloe #1P-Zayn Malik miał wypadek samochodowy i zadzwoniliśmy do pani, ponieważ z panią ostatnio rozmawiał- powiedziała kobieta
R-J..jak to wypadek? Jak on się czuję? W którym jest szpitalu?- zaczęłam zadawać pytania nie czekając na odpowiedź
P-Nie mogę teraz pani poinformować o stanie zdrowia pana Zayn'a ale proszę przyjechać do szpitala Św. Tomasza
R-Dobrze zaraz będę- powiedziałam
P- Dobrze, czekamy- powiedziała i się rozłączyła
Szybko poszłam się przebrać w to:
Szybko wyszłam z domu wcześniej go zamykając i wsiadłam do zamówionej taxówki.
Po 25 minutach zapłaciłam i szybko wyszłam z samochodu. Wbiegłam do szpitala i podeszłam do rejestracji.
R-Na jakiej sali leży Zayn Malik?- zapytałam
P-Jest pani kimś z rodziny?-zapytała
R-Jestem byłą dziewczyną Zayn'a i ktoś dzwonił do mnie z tego szpitala, że miał wypadek- powiedziałam
P-W takim razie sala 87 trzecie piętro- powiedział kobieta
R-Dobrze, bardzo pani dziękuję- powiedziałam i szybko podeszłam do windy. Wcisnęłam guzik, który przywołał ja na parter, weszłam do środka i wcisnęłam guzik z trójką. Po chwili byłam już na miejscu. Wyszłam i zaczęłam szukać sali, na korytarzu spotkałam lekarza.
R-Przepraszam, gdzie jest sala 87 ?- zapytałam
D-A pani do kogo?- zapytał
R- Do Zayn'a Malika- odpowiedziałam
D- Proszę za mną, zaprowadzę panią- powiedział mężczyzna
R- Dziękuję- powiedziałam
Szliśmy do końca korytarza aż wreszcie zobaczyłam salę z numerem 87.
R- W jakim jest stanie?- zapytałam
D-Pan Malik jest w bardzo złym stanie to cud, że jeszcze żyje, ale są małe szanse, że przeżyje ma ciężkie obrażenia- powiedział
Gdy to usłyszałam poczułam jak po moich policzkach spływają łzy.
R-Mogę do niego wejść, proszę?-zapytałam z nadzieją
D-Dobrze ale tylko na chwilkę ta noc zdecyduje czy przeżyje-powiedział i podał mi fartuch
Założyłam go na siebie i weszłam do sali. podeszłam do łóżka i go zobaczyłam. Leżał nieprzytomny, pobijany, poprzypinany do mnóstwa maszyn. Podeszłam bliżej i rozkleiłam się na dobre. Złapałam go za rękę:
R-Z...Zayn wszystko będzie dobrze słyszysz? Wyjdziesz z tego- powiedziałam  szeptem
Wtedy usłyszałam pikanie maszyn, popatrzyłam się do góry i zobaczyłam na ekranie jedna długa linię, a to oznaczało jedno, że jego serce przestało bić. Zaczęłam krzyczeć żeby ktoś mi pomógł. Po chwili do sali wbiegli lekarze, a pielęgniarka wyciągnęła mnie siłą ze środka. Usiadłam na krześle i zaczęłam płakać. Nie mogłam usiedzieć na miejscu, wstałam i podeszłam do dużej szyby przez którą było widać co się dzieje w środku. Zobaczyłam jak go reanimują. Moje serce rozbiło się na małe kawałeczki. Chyba dopiero teraz zrozumiałam ile on dla mnie znaczy. Usiadłam z powrotem na krześle i dałam upust moim emocjom. Nie wiem ile tak siedziałam. Nagle ktoś mi przerwał.
Był to lekarz, od razu wstałam i zapytałam:
R-Co z nim?- zapytałam
P-Mam dla pani złe wiadomości- powiedział lekarz













Mamy kolejną część!!!!!!!!!!
Jak myślicie czy Zayn przeżyje?

Kto przeczytał niech zostawi swój komentarz, to mnie motywuje!!!! <3
Kolejna część powinna pojawić się niedługo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz