niedziela, 7 czerwca 2015

Zayn część 5



R-Rose
L-Lekarz
P-Pielęgniarka




L-Mam dla pani złe wiadomości- powiedział lekarz.
R-Czy o..on nie żyje?- zapytałam z trudem, ponieważ moje ciało odmawiało mi posłuszeństwa.
L-Uratowaliśmy go ale jego stan jest krytyczny- powiedział
R-Błagam zróbcie coś żeby on przeżył- powiedziałam i wybuchłam jeszcze większym płaczem
L-Robimy wszystko co w naszej mocy ale n...- nie dokończył ponieważ wyszła pielęgniarka i przeszkodziła
P-Panie doktorze stan Pana Malika się pogorszył- powiedział a mi się zrobiło słabo
P-Dobrze się pani czuję?- zapytała mnie
R-T...tak. Proszę ratujcie go- powiedziałam chowając twarz w ręce
P- Robimy co w naszej mocy, przepraszam ale muszę iść-powiedział
Nic nie odpowiedziałam tylko usiadłam na krześle przed salą i pozwoliłam aby wszystkie emocje ze mnie wyszły. Usłyszałam  jak drzwi się otwierają, szybko wstałam i zobaczyłam jak wywożą z sali Zayn' a. Obok niego szedł lekarz, który go reanimował.
R-Gdzie go zabieracie?- zapytałam i szłam za nimi
L- Na salę operacyjną- powiedział a ja miałam wrażenie, że zaraz zesłabnę.
R-A...ale dlaczego, co się dzieje?- zapytałam
L-Przepraszam, nie mogę teraz rozmawiać- powiedział i wjechali do pomieszczenia, na którego drzwiach pisało Sala operacyjna.
P-Nie może Pani tam wejść, proszę usiąść i czekać- powiedziała i zniknęła za drzwiami.
Usiadłam i nie wiedziałam co robić. W mojej głowie pojawiały się najgorsze scenariusze. Pokręciłam głową, żeby wyrzucić je i nie myśleć w ten sposób. Ja nie mogę go stracić, nawet po tym co mi zrobił. Boże ja go chyba nadal kocham albo tak mi się wydaje. To moja wina może gdybym mu tego nie powiedziała, że nie chcę go już więcej spotkać może nie doszłoby do tego cholernego wypadku. Mogłam dać mu chociaż spróbować albo załatwić to w inny sposób. Jezu mam wyrzuty sumienia. Nie wiem jak długo siedziałam bo chyba musiałam zasnąć. Poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą twarz lekarza. Wstała szybko i zapytałam:
R-Co z nim?
L-Udało nam się go uratować, musieliśmy przeprowadzić operację, ponieważ dostał krwotoku wewnętrznego. Najbliższa doba zdecyduje o wszystkim- powiedział
R-Dziękuję Panie Doktorze. Gdzie on teraz jest?- zapytałam
L-Teraz jest na Oiomie jego stan nadal jest ciężki- powiedział
R-Rozumiem i jeszcze raz dziękuję-powiedziałam
L-To moja praca-odpowiedział
R-Kiedy będę mogła do niego wejść-zapytała
L-Jeżeli jego stan się polepszy to możliwe, że najszybciej jutro lub za dwa\trzy dni. Przepraszam ale muszę iść do pacjentów, a Pani niech jedzie do domu i odpocznie- powiedział i podał mi dłoń.
R-Dobrze- odpowiedziałam i uścisnęłam jego dłoń.
Nie chciałam go zostawiać więc postanowiłam, że zostanę w szpitalu. Poszłam na odpowiedni oddział i usiadłam na krześle, które stały na korytarzu. Moje oczy powoli się zamykał aż w końcu zasnęłam. Obudziłam się i poczułam przeszywający ból głowy. Spojrzałam na komórkę i zobaczyłam, że jest 6:30. Postanowiłam pojechać do domu i się przebrać. Wstałam i podeszłam do windy. Przycisnęłam guzik przywołujący windę, po kilku minutach byłam już w środku.
Stylizacja Na co dzieńZjechałam na parter i wyszłam do wcześniej zamówionej taxówki. PO 25 minutach byłam już pod moim domem. Weszłam do środka i od razu poszłam pod prysznic. Po 10 minutach spędzonych pod ciepłą wodą wyszłam, wytarła się i założyłam nową bieliznę. Poszłam do mojej garderoby i ubrałam się w to:
Zaraz po ubraniu się chwyciłam swoją torebkę i pojechałam do szpitala. Po 25 minutowej jeździe byłam na miejscu i od razu pojechałam windą na odpowiedni odział. Poszłam pod salę, w której leży Zayn i usiadłam na krześle. Po chwili zjawił się doktor i powiedział, że stan Zayn 'a się polepszył i mogę do niego wejść. Podziękowałam mu, ubrałam ochronny fartuch i weszłam do środka. Usidłam na krześle obok jego łóżka i złapałam za jego rękę, do której była podpięta kroplówka.
R-Przepraszam, to wszystko moja wina- wyszeptałam i poczułam jak po mojej twarzy spływają łzy.








Tak wiem, że krótki ale nie miałam weny.

Mamy kolejną część !!!!!!!!!!
Jeżeli przeczytaliście zostawiajcie komentarze.
Myślę, że rozdział się wam spodoba.
Do następnego buźki :)










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz