Muzyka do tego imagina to- Daniel Powter-Bad Day
-Noo,ale kochanie-ględził mi nad uchem mój chłopak
-Nie,powiedziałam już!-Noo,ale kochanie-ględził mi nad uchem mój chłopak
Gdy weszłam do budynku od razu poczułam alkohol od każdej osoby obok,której przechodziłam.
Podeszłam do baru i zawołałam barmana,który później zrobił mi drinka. Swoją drogą jest całkiem niezły. Tak na prawdę to mogę do niego zagadać jak się bawić to na całego.
-Dobra-powiedział i odsunął go na bok
-Mam pytanie
-Słucham-powiedziałam i oparłam się o stolik w korytarzu
-Dlaczego wczoraj wyszłaś?
-Gdzie wyszłam?
-Do klubu i to na dodatek sama-nie no serio będziesz mi mówił gdzie i kiedy mogę wyjść?
-Ty byłeś u Louis'a
-Tak,ale to mój kumpel
-A mi coś od życia się należy
-Należy? Nie chcesz żebym cię nawet dotknął,a na imprezy chodzisz ! Jak by cię ktoś tam zgwałcił ?! Byłabyś szczęśliwa do cholery !-krzyknął,a ja nie wytrzymałam i się rozpłakałam
-Nie,nie byłabym szczęśliwa,bo już byłam zgwałcona !-patrzył na mnie ze zdziwieniem i łzami w oczach
-Ja...przepraszam. Nie wiedziałem-mówił płacząc
-Ty nic już o mnie nie wiesz. Cały czas chciałeś się do mnie zbliżyć i chyba tylko o to ci chodziło.
-Nie,kochanie ja cię kocham. Nie chodziło mi tylko o to.-powiedział i położył mi dłoń na policzku,ale ją zepchnęłam i pobiegłam do sypialni
Zamknęłam drzwi na klucz i zaczęłam pakować swoją walizkę. Harry cały czas walił w drzwi mówiąc,że jeśli ich zaraz nie otworzę to je wyważy,ale ja miałam to daleko gdzieś.
Między czasie przebrałam się w to na dworze padał śnieg,więc wyciągnęłam rękawiczki.
Otworzyłam drzwi i wzięłam do ręki walizkę. Cicho schodziłam po schodach,aby mnie nie zauważył,ale pech chciał,że z torebki wypadł mi telefon i roztrzaskał się na ziemi powodując jeden wielki huk.
-Boże nic ci nie jest?-zapytał Harry wybiegając z kuchni
-Nie,nic
-A po co ci ta walizka?-nie wiem,a po co są walizki
-Wyprowadzam się
-Jak to się wyprowadzasz?
-Harry,przecież oboje wiemy,że z tego związku nici
-Ale,ale możemy to naprawić
-Nie,nie da rady tego naprawić
-Wszystko da radę naprawić
-Nie których rzeczy nie. Może zróbmy sobie przerwę tak może miesiąc
-Ja bez ciebie tyle nie wytrzymam-nie wytrzymasz? Ja chyba też nie,ale chcę sprawdzić czy jestem na tyle silna,żeby bez ciebie wytrzymać
-Spróbujmy,a teraz muszę się pożegnać-i wyszłam,ale,że moja komórka w kawałkach leżała jeszcze na schodach w domu nie wróciłam po nią,bo to i tak nie miałoby sensu.
Nie mam gdzie się zatrzymać,moi rodzice mieszkają w Polsce i przyjaciółki też jednym słowem dupa na całego.
U chłopaków też nie,bo to przecież kumple mojego chłopaka. No właśnie mojego chłopaka? Czy byłego chłopaka? Mało ważne w tej chwili,a może El mi pomoże. Boże jak dobrze,że mieszka 10 minut drogi z tond,a Lou nie mieszka z nią. Sięgnęłam do torebki,aby wyciągnąć swój telefon,ale przypomniałam sobie,że został w domu więc popędziłam w stronę budki telefonicznej. Wrzuciłam walutę i wybrałam numer do koleżanki.
-Halo El?
-Tak (T.I)? Dlaczego nie dzwonisz ze swojego telefonu?
-Zepsuł się,ale mniejsza z tym. Słuchaj mam prośbę mogę dziś u ciebie nocować?
-No jasne ty się jeszcze pytasz? Oczywiście
-Dobra zaraz będę dzięki pa
Po 10 minutach byłam w mieszkaniu El i opowiadałam jej całą historię.
-Może dobrze zrobiliście dając sobie czas
-Też tak myślę,ale najgorsze jest to,że nie wiem czy chcę do niego wrócić
-No tak to jest problem,a co z twoim telefonem?
-Wypadł i roztrzaskał się na schodach i muszę kupić nowy,ale to dopiero jutro.
-To pójdę z tobą i przy okazji pójdziemy na zakupy. Na pewno poprawią ci humor.
-Miejmy taką nadzieję i dziękuję,że pozwoliłaś mi u siebie nocować jutro zacznę szukać jakiegoś mieszkania
-Nie no co ty nie musisz nic szukać,możemy mieszkać razem
-Ale Lou tutaj będzie
-Nie,nie będzie chłopaki przecież już nie długo zaczynają trasę,więc nagrania itp.
Do wieczora rozmawiałyśmy z El. Gdy wybiła 21 poszłyśmy spać.
Obudziłam się 9,zjadłyśmy śniadanie i pojechałyśmy na zakupy. Kupiłam nowy telefon i zmieniłam numer. Potem pojechałyśmy do galerii,w której było mnóstwo osób i straszne kolejki w każdych sklepach,ale udało nam się upolować fajne rzeczy. Zmęczone wróciłyśmy do mieszkania. Ja zaczęłam wpisywać numery moich znajomych do nowego telefonu. Swój nowy numer podałam El i powiedziałam aby nikomu go nie dawała,a tym bardziej Styles'owi.
Potem zrobiłyśmy obiad i oglądałyśmy telewizję,gdy rozległ się dzwonek do drzwi Calder poszła otworzyć,a ja poprawiłam się na kanapie. Usłyszałam uradowany głos El
-Hej kochanie
-O kurwa Louis-pomyślałam i pobiegłam do pokoju ,w którym aktualnie spałam,zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżku.
*Oczami El*
-Jak możesz jej bronić?!-krzyknął mój chłopak
-Zrozum to moja przyjaciółka,a to Hazza ją zostawiał po kłótni i jechał do ciebie się wyżalić
-Ale to ona nie chciała uprawiać sexu
-Aaa czyli ty uważasz,że kobiety są tylko po to?!
-Tego nie powiedziałem!
-Ale zasugerowałeś!
-Taa na pewno. Dlaczego wy dziewczyny wszystko wyolbrzymiacie?
-Weź spadaj! Jak ci nie pasuję to się stąd wynoś
-Z przyjemnością cześć-wziął kurtkę i trzasnął drzwiami
Mam go dość zachowuje się jakby był opętany. Wiem,że broni przyjaciela,ale to ma też swoje granice niech się trochę opanuje. Chyba przyda mi się sen.Oczami (T.I)*
Oczami (T.I)*
Obudziłam się o 18 i nie miałam co robić,bo El chyba zasnęła. Chociaż nie jestem pewna ale w całym mieszkaniu jest strasznie cicho. Pomyślałam,że może zadzwonię do mojej przyjaciółki z Polski Kamili. Wybrałam numer i przystawiłam telefon do ucha.
-Halo?-usłyszałam po drugiej stronie
-Hej
-Kto mówi?
-(T.I)
-O ja cię hej,cieszę się,że zadzwoniłaś. Co tam słychać?
-W sumie to jak na razie kiepsko
-To coś z Harry'm?
-Zerwaliśmy....chyba to znaczy zrobiliśmy sobie przerwę czyli zerwaliśmy?
-Współczuję zobaczysz wszystko na pewno się ułoży
-O byś miała rację
-I mam. To kiedy przyjedziesz?
-Nie wiem,na prawdę nie mam pojęcia
-Szkoda mogłybyśmy pogadać w cztery oczy i strasznie tęsknie-może na prawdę powinnam wrócić? Rodzina i przyjaciele za mną tęsknią.
-Ja też strasznie tęsknie i wiesz co przylecę do Polski
-Na prawdę? Ale się cieszę
-Dobra ja muszę kończyć będę jutro,a teraz muszę się spakować pa
-Ok papa
Ta rozmowa trochę mi uświadomiła,że rodzinę i przyjaciół mam tam gdzie się wychowałam,a nie tu gdzie przyjechałam dwa lata temu z powodu miłości i zapisania się na studia.
Chociaż Eleanor to na prawdę moja przyjaciółka i to bardzo dobra.
Wyszłam ze swojego pokoju i poszłam do kuchni po butelkę wody.
Gdy wracałam do pokoju spotkałam El,która miała czerwone oczy zapewne od płaczu.
-Co się stało?-zapytałam i podeszłam do przyjaciółki
-Nic tylko pokłóciłam się z Louis'em.-powiedziała,a oczy zaszły jej łzami
-Oj kochana wszystko będzie dobrze tylko już nie płacz-przytuliłam ją,bo było mi jej na prawdę szkoda
-El ja jutro wyjeżdżam do Polski-może to nie jest odpowiedni moment na powiedzenie tego ale musiałam to powiedzieć,bo poinformowanie jej o tym godzinę przed odlotem nie miałoby sensu.
-Na jak długo tam zostajesz?-zapytała ocierając łzy z policzków
-Nie wiem możliwe,że na zawsze-powiedziałam
-Żartujesz?
-Nie,nie żartuję
-Ale dlaczego? Dlatego,że zerwałaś z Harry'm? Przecież to nie są powody do ucieczki.
-Nie chodzi tylko o Harry'ego,ale od czasu gdy tu przyjechałam czuję się samotna.
-Jak samotna? Przecież masz chłopaków i mnie
-Dokładniej to miałam Harry'ego i chłopaków,a ty jako jedyna się ode mnie nie odwróciłaś
-Nikt się od ciebie nie odwrócił tylko...
-Tylko chłopaki mają do mnie pretensje. Dobra El,bo ja muszę się spakować i jeszcze jutro muszę kupić bilety
-To ty idź się pakuj,a ja ci zabukuje bilet
-Dobra dziękuję
Poszłam do pokoju wyciągnęłam z szafy walizkę i zaczęłam się pakować.
-Masz lot o 9:30-usłyszałam krzyk z salonu
-Dobra
-I lecę z tobą-teraz przyszła do mnie do pokoju
-Po co? To znaczy fantastycznie
-W trakcie tego całego pobytu w Polsce będę cię przekonywać,żebyś wróciła do Londynu
-Fajnie,ale to ci się nie uda
-Zobaczymy-wystawiła mi język i wyszła
*Dzień odlotu*
-(T.I) pośpiesz się-woła El
-Już,już idę
-Ubieraj tą kurtkę teraz
-Już się robi szefowo
Wyszłyśmy z bloku o 9:00 wcześniej dzwoniąc po taxi.
Gdy dotarłyśmy na lotnisko,oddałyśmy walizki i pozałatwiałyśmy wszystko. Usiadłyśmy na krzesłach i zaczęłyśmy rozmawiać. Gdy nagle uwagę El przykuło coś za mną w zasadzie ktoś za mną. Gdy się odwróciłam zobaczyłam Harry'ego.
-Emm...hej (T.I)
-Chodź El zaraz mamy samolot
-Samolot gdzie?-zapytał
-Spierdalaj to nie twój interes
Złapałam El za rękę i dosłownie pobiegłyśmy do samolotu.
*Jakiś czas później*
Gdy się obudziłam zaczęliśmy lądować. Gdy już wzięłyśmy swoje bagaże poszłyśmy do wyjścia i przyjechała po nas moja przyjaciółka z którą przywitałyśmy się przytulasem i pojechałyśmy do mnie do domu.
Przywitałam się z rodzicami i innymi przyjaciółmi i opowiedziałam o wszystkim Kamili.
Po północy położyłyśmy się z El spać.
*Dwa tygodnie później*
Przez cały swój pobyt El przekonywała mnie abym wróciła do Londynu ale ja byłam nie ugięta.
Odwiozłam El na lotnisko i się z nią pożegnałam. Przed wyjściem z lotniska powiedziałam sobie,że teraz zaczynam życie od nowa. Tego będę się trzymać. Wiem,że nie mam prawdziwej miłości. Teraz szczerzę mogę przyznać,że był nią Harry.
Do Londynu prawdopodobnie nie wrócę,ponieważ to tutaj mam rodzinę i przyjaciół,których kocham najbardziej,a chyba to liczy się najbardziej prawda?
"Tylko życie poświęcone innym warte jest przeżycia"
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ten imagin napisała moja koleżanka, która pisze ze mną więc od dzisiaj będziemy się podpisywać pod Imaginami żeby było wiadomo kto go napisał.
Moja koleżanka- Mrs. Styles
Ja główna autorka bloga- Mrs. Malik
Miłego czytania!!!
Dzisiaj powinna pojawić się kolejna część Zayn'a.
Przeczytałeś/ aś- skomentuj
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz